Szukaj:Słowo(a): astrologiczne tablice domow astrologiczne

Szukam literatury na temat robienia horoskopow.



Dobre ksiazki warsztatowe. tzn opisujace jak wyliczyc kosmogram:

-Vademecum Polskiego Astrologa - Rafal T. Prinke
(wydanie do uzytku wewnetrznego/Stowarzyszenie Radiestezyjne w Bydgoszczy
1996)
zawiera tablice domow , dlugosci i szerokosci geograficzne wielu miast
Polsce, tabele zmian czasu letni/zimowy itp.

-Zarys Astrologii urodzeniowej - Alexander Von Pronay
(Studio Astropsychologii 1993, Bialystok)
zawiera uproszczone efemerydy do 1995 roku, tablice domow itp

Ale osobiscie polecam programy komputerowe do robienia wykresow. W innym
przypadku musisz posiadac Efemerydy i to astrologiczne, a nie te uzywane
przez astronomow. Te dla astronomow krtotko mowiac sa zle oraz tablice
domow. A nie sa to pozycje latwo dostepne.

adres gdzie mozna znalezc troche softu do robienia kosmogramow:
http://www.sabian.org/assistnt.htm

Z pozdrowieniami

Darek Adamczak


[ciach]

Ale osobiscie polecam programy komputerowe do robienia wykresow. W innym
przypadku musisz posiadac Efemerydy i to astrologiczne, a nie te uzywane
przez astronomow. Te dla astronomow krtotko mowiac sa zle oraz tablice
domow. A nie sa to pozycje latwo dostepne.

adres gdzie mozna znalezc troche softu do robienia kosmogramow:
http://www.sabian.org/assistnt.htm



Tak sie sklada ze sprawdzilem wiekszosc dostepnych programow shareware
/freeware do astrologii (nawet je kiedys rozprowadzalem po cenie kosztow
rzecz jasna) i porobilem krotkie instrukcje. Jezeli bedzie zainteresowanie
moge podeslac na liste moje uwagi i recenzje + krotkie instrukcje.
UWAZAJCIE! na programy z sieci! Nigdy nie uzywajcie niesprawdzonego softu,
bo mozna sie naciac na bubel, ktory sie myli i wyjdziecie na kretynow przed
klientami!

        Pozdrawiam      NOSTY


Ale osobiscie polecam programy komputerowe do robienia wykresow. W innym
przypadku musisz posiadac Efemerydy i to astrologiczne, a nie te uzywane
przez astronomow. Te dla astronomow krtotko mowiac sa zle oraz tablice
domow.



Te dla astronomow z reguly sa liczone we wspolrzednych rownikowych, i w
dodatku na unieruchomiony na datę zwaną epoką punkt rownonocy (niestety
wędruje).

A nie sa to pozycje latwo dostepne.



To zalezy od wiedzy o miejscu ich nabycia. Jak ktos nie wie gdzie, to
rzeczywiscie nielatwo. A jak ktos wie, to juz tylko kwestia kasy i

wydawcy (male miasta) lub przejscia sie do ksiegarni (duze).

Bogdan Krusisnki
http://www.uw.edu.pl/~bogdan/astrol.htm

Do Sl@o, Zbyszka Michała, Dinderi i innych mylących astrologię z magią:

Proponuje trochę edukacji. Oto definicja magii i astrologii (Słownik Języka Polskiego PWN, żeby nikt nie zarzucał, że nie po polsku...)

"magia
1. «ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu mocy nadprzyrodzonych, które można opanować i wywoływać za pomocą zaklęć, obrzędów i czarów»
2. «niezwykła siła oddziaływania»
3. «zniewalający urok jakichś miejsc lub osób»"

"astrologia
«badanie położenia ciał niebieskich w przekonaniu, że istnieją bezpośrednie związki między konfiguracją ciał niebieskich a losem i charakterem człowieka» "

Może nie jest to źródło doskonałe ale jakrawo widać różnicę między magią i astrologią.

Nie mam zamiaru niczego i nikomu udowadniać na rzecz astrologii bo nie zależy mi na tym, by kogoś do niej przekonywać. Może jednak da do myślenia niektórym, że w czołówce analityków prognozujących kursy giełdowe znajdują się ci, którzy posługują się astrologią. A coraz więcej klientów zawodowych astrologów stanowią firmy.

Do ulotnego:

Na początku miałem zamiar trochę się rozpisać w odpowiedzi na Twoje dociekania, które wydały mi się uczciwe i szczere. Jednak późniejsza lektura wątku i Twoja ironiczna wypowiedź
Pójdę dalej: według mnie ten towar wartości nie posiada /poza "handlową"/.

mnie rozczarowała i chcę tylko napisać, że nie mam zamiaru nikogo przekonywać do astrologii i niczego udawadniać.

Chcecie tkwić w swoich wygodnych fałszywych poglądach o to tkwijcie. Ubolewam tylko nad tym, że używacie nie rozumianej terminologii "astrologia" i "horoskop" na oznaczenie pojęć, które nie mają nic wspólnego z tym co rzeczywiście oznaczają i które ich twórcy sformułowali do oznaczania zupełnie czegoś innego. Co więcej: obserwuję zjawisko, że najpierw definiuje się astrologię zgodnie z własnym rozumieniem lub intencją (co gorzej) i później ją zwalcza i ośmiesza podając niby racjonalne dowody jej zła, kłamstwa itp. Przypomina to czasy inkwizycji, która mnożyła liczby kolaborantów diabła i stosy by utrzymać swoje struktury przy istnieniu. (Powyższe nie dotyczy zdaje się tylko astrologii.) Na koniec zwrócę Wam uwagę na fakt, że najbardziej przyczynił się do rozpowszechnienia astrologii mnich Placidus, który obliczył i opublikował tablice domów stanowiące jedno z podstawych narzędzi astrologa.
Do Ulotnego:

Nie wiem, co oznacza ogólnie zajmowanie się astrologią.

Astrologia pomaga mi zrozumieć ludzi i zdarzenia, czyli świat. Wiele relacji między ludźmi budzi wśrod ludzi niezrozumienie, co czasem wyrażane jest zdziwieniem, np. co on/ona w niej/nim widzi/ał/a zlub zdarzeń. Znając astrologię i zaglądając w horoskopy tych ludzi można wejrzeć, że jednak związek tych ludzi ma sens (lub nie). Można prognozować, czy taki układ partnerski ma szanse na dłuższy związek czy nie.

Astrologia pomaga zrozumieć cykliczność faz rozwoju w życiu człowieka, nieuchronność wielu wydarzeń. Inaczej przecież przeżywa się coś, czego można było oczekiwać zawczasu, a inaczej gdy to samo spada zupełnie niespodziewanie jak grom z jasnego nieba. W ubiegłym roku przeżyłem śmierć siostrzeńca, który był dla mnie jak własny syn. W znacznym stopniu byłem do tego przygotowany psychicznie, gdy to nastąpiło, choć nadal był to ogromny cios. Ubolewam tylko z wielu względów, że zbyt późno "zajrzałem w gwiazdy" pod tym kątem. Tak miało jednak być, w czym widzę wolę bożą.

Mówi się np. o kryzysie wieku średniego. "Przypadkowo" zbiegają się w tym okresie fazy wielu cykli planetarnych, które każdy przechodzi. Takich "przypadków" można znaleźć wiele. Można być na to ślepym, bo trudno uwierzyć..., bo ktoś zakazał... Ja wolę jednak te "przypadki" widzieć i je notować w swojej uwadze. Z czasem okazuje się, że to nie są nieprawdopodobne zbiegi okoliczności lecz coś, co komuś lub czemuś PRZYPADA.

Ktoś, kto mówi o jakiejś autosugestii, samospełniających się wyroczniach - nie rozumie o czym mówi. To jak tłumaczenie nieznanego nieznanym, jak tłumaczenie homeopatii efektem placebo. Nota bene: kiedyś jakiś "sceptyk" próbował uzasadnić niekóre prognozy pewnego astrologa telepatią(!).

Nie mają znaczenia spory o "wpływ planet", choć jeśli ktoś koniecznie chce, niech tego docieka. Mnie interesuje skutek, obojętne czy naukowy, czy nie. Przed Newtonem nikt nie rozumiał grawitacji. Nie przeszkadzało to jednak prawidłowo budować domy lub strzelać celnie z łuku.

Czy oznacza to grupowanie ludzi ze wzgledu na ich temperamenty w odniesieniu do tego jaki był układ planet w dniu ich urodzenia?

Tutaj akurat astrologia oferuje bogatsza typologię niż psychologia. Bo pokażcie mi typologię psychologiczną wyróżniającą więcej niż 12 typów charakterów (12 znaków). A na tym typologia astrologiczna się nie kończy, bo następny przedział to 144 (dochodzi 12 Ascendentów) itp. tylko to mało interesujące, bo nie o szufladkowanie grup ludzi przecież chodzi.

Do Zbyszka Michała:

Nie ma znaczenia, czy astrologia jest nauką. To nie przesądza o jej wartości. Dla mnie astrologia jest sztuką. Każdy widzi w niej co innego, jak w obrazie lub muzyce. Piszesz, że nie istnieje związek (..). A skąd masz taką pewność braku tego związku? Jakiś prof. lub doc. dr czegoś tam (zazwyczaj astronomii) się wypowiedział w telewizji?

Co do wróżenia nt. właściwości nieodkrytych pierwiastków.
Teraz tablica M. jest uznana przez naukę. Nie była taką w chwili jej upublicznienia i sam jej autor mocno się światu nauki naraził swoim pomysłem. Dlatego prognozowanie właściwości nieodkrytych pierwiastków wówczas traktowane było właśnie jak wróżenie z przysłowiowych fusów.

Widząc takie liczby: 1 2 4 8 16 32 łatwo przewidzieć, że kolejna to 64. Nie jest to wróżenie...

Nie bądź pewien, że tak samo sądziliby ci, którzy nie znają matematyki i kto wie, czy za takie "wróżenie" nie spłonął byś w pewnym okresie historii na stosie, jak wielu innych ludzi, którzy wiedzieli coś, czego nie powinni byli wiedzieć.

Kościół ostrzega pzed astrologią, nauka (im bardziej materialistyczna i oderwana od Boga) tym bardziej ją wyśmiewa

Cóż za brak pokory ze strony nauki by cokolwiek, czego nie rozumie, wyśmiewać! Ale to nie pycha nauki, lecz pycha wielu naukowców tak do tego skłania. Znam osobiście wielu utytułowanych naukowców, którzy zajmują się astrologią podobnie jak ja. A Kościół, że ostrzega? I bardzo dobrze, że to robi. Astrologii nie powinno być na jarmarcznych bazarach i stronach brukowców. Niech tylko nie próbuje dorabiać astrologii rogów i kopytek, by się nie kompromitować. Osoby neurotycznie czytające horoskopy w gazetach należałoby jednak leczyć, nie straszyć.
Powyższe zwoje znaleziono w zamurowanych lochach pod zamkiem Lumbridge roku Pańskiego 4238. Niestety żaden szanowany Astrolog nie jest w stanie odczytać tych tajemniczych run . Azaliż skoro nie Bogowie żywiołów nam nie pozwalają poznać tych tajników poznać znaczy żeśmy jeszcze niegodni. A zresztą są poważniejsze sprawy którym trzeba poświęcić uwagę.

Nastał rok 4324 gdy w Królestwie Misthalin potęga Chaosu osiągnęła swoje Apogeum. Hordy barbarzyńców łącząc się w armie z goblinami i zdziczałymi ludami na których czele stanęły przesiąknięte czarna magia Smoki. Kraj umierał. Armie Chaosu nie miały litości ni dla kobiet ni dziatwy. Strach zalęgł się po ludziach.
Aby uniknąć rozprzestrzeniania się plugastwa Czcigodny Mistrz Magii Białej Lord Sedridor zawezwał pod broń wszelkich rycerzy na Krucjatę. Wśród nich było dwóch najsłynniejszych na cale Cesarstwo,
Sir Mieszko i Sir Yabolz.
Stare manuskrypty zamieszczone w Zakonnej Bibliotece głoszą wieści że podczas wielkiej Krucjaty przeciwko Barbarzyńcom w srebrnym wieku, dwóch opętanych myślą Walecznych, dzielnych a także świątobliwych mężów spotkało się przypadkowo w oblężonym zajeździe.
Z całej wyprawy ocalało zaledwie dwóch, którzy poranieni ostatkiem sil ukryli się w przydrożnej karczmie. Biedacy zabarykadowali się jak mogli, a wróg liczny nastawał bez ustanku. Świst strzał, bojowe okrzyki pogan rozdzierały im uszy. Mimo to trzymali się dzielnie siedem dni i siedem nocy. Położyli trupem ponad setkę zbójów. I wtedy stal się cud. Wycieńczeni walka, pośrodku szynku ujrzeli światło, z niego wyłoniła się Armia Aniołów w postaci Śnieżnobiałych Orłów. Dwóch dzielnych rycerzy padło na kolana i poczęło żarliwie wznosić modły do żywiołu ziemi i powietrza. Chóry Anielskie zaczęły rozbrzmiewać. Czas zbawienia nadszedł. Śmierć poganom rozdziobanym na najdrobniejsze kawałeczki które wchłonęła matka Ziemia, nastała.
Niebiańska pomoc jak się pojawiła takoż zniknęła, pozostawiając po sobie Święty Oręż, Pawęż i Płaszcz w kolorze nadziei, a także Dwie Tablice

I TABLICA
Skromnym bądź
Szanuj słabszych
Nie bądź gniewnym
Cierpliwym bądź
Wierz w sile ziemi i wiatru

II TABLICA
Twe zawołanie "Wicher" co jak tajfun drzewa z korzeniami z ziemi wyrywa swa siła zmiażdży twych wrogów
Twój herb To Orzeł Biały z rozpostartymi skrzydłami gotowy do walki
Twa siła to moc braci Zakonnych
Twa wiara jest żywioł powietrza co daje mocy skrzydeł nawet w krytycznych chwilach

........ widząc te wietrzne dary Dwóch protoplastów, na miejscu starej karczmy zbudowali kaplice upamiętniając ich Powołanie do szerzenia sprawiedliwości oraz tępienia wszelkiego robactwa co plugawi tą Świętą ziemie.

To był początek. Tako wiec dwóch wyżej wspomnianych Mężów poczęło nowa wiarę, przemierzając świat wzdłuż i w szerz, głosząc swe idee, gromadząc coraz to nowych BRACI

Za każdym razem gdy przyjmowano dotychczas samotna dusze do Zakonu obowiązywał rytuał.
Zanim mógł go dostąpić musiał się wykazać walecznością i wiarą w sprawę, towarzysząc Braciom w wyprawach. Po za walka istotna kwestia jest wykształcenie kandydata, któremu nieobca powinna być znajomość krain w których przyjdzie mu walczyć, ogłada, kultura osobista, oraz płynność w wyrażaniu myśli w słowie pisanym.

Kiedy spełni powyższe cele, będzie dopuszczony do rytuału. W którym stanie kandydat pośrodku kręgu złożonego z Braci zakonnych.. i z mieczem w ręku wydeklamuje z pamięci Hymn Białych Orłów

"Lec ku przestworzom tam gdzie lad
tam gdzie twój dom
Bacz co się dzieje- nie lad
Hordy plugastwa i
wszelki jad -zburzony lad
zalęgły się na ziemi niszcząc
ustalony przez żywioły lad
Wróćmy do korzeni- I wiek
Widzisz to co ja, tam w dole
Zlecim i ustawim lad "

Tylko najstarsi zakonnicy pamiętają jeszcze , że pierwszym co dołączył do grona Zakonu był Sir Mleko. Na mocy boskiej powstał Zakon a jego protoplasci wprowadzili hierarchie...
W tym temacie niech każdy dorzuci kilka dowcipów od siebie
Ja zaczne :

Polak,Rusek i Niemiec mówią co kupią żonom na gwiazdkę.
Niemiec mówi:
Ja żonie kupię BMW i Mercedesa,Jak jej sie BMW nie spodoba to będzie miała Mercedesa.
Rusek:
Ja mojej kupię futro z norek i z szynszyli.Jak jej się z norek nie spodoba to będzie miała z szynszyli
A Polak na to:
Ja mojej kupię beret i wibrator.Jak jej się beret nie spodoba to niech się pier*oli.

Początek roku szkolnego. Do klasy wchodzi nowa nauczycielka od biologii. Rysuje na tablicy ogórek(ogórka??) i pyta dzieci, co to jest.
-H*j!- krzyczy Jaś.
-Natychmiast wyjdź za drzwi!- mówi wkurzona nauczycielka- Drogie dzieci, co narysowałam na tablicy?
-Jaś już to powiedział.
Babka idzie po dyrektora, za chwilę ten wpada do klasy, rozgląda się:
-No ładnie zaczynacie, pierwsza lekcja i już h*ja żeście na tablicy namalowali.

W pierwszej klasie szkoły podstawowej, podczas lekcji biologii, pani pyta dzieci:
- Jakie dźwięki wydaje krowa
Małgosia podnosi rękę:
- Muuuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze Gosiu. A jaki odgłos wydają koty
Grześ podnosi rękę:
- Miauuu, proszę pani.
- Bardzo dobrze, Grzesiu bardzo dobrze. A jaki dźwięk wydają psy
Jasio podnosi rękę.
- No Jasiu powiedz - zachęca pani.
- Na ziemię skurwysynu, ręce za głowę i szeroko nogi

Przyszedł Jasio ze szkoły i mówi do taty:
- Dostałem piątkę i w jedynkę
- Za co dostałeś piątkę
- Bo pani zapytała mnie ile jest 7x6, a ja powiedziałem, że to jest 42.
- A za co w jedynkę
- Bo pani zapytała mnie ile jest 6x7.
Tu ojciec zdziwiony:
- Przecież to jeden h*j!
- No, też tak powiedziałem.

Facet wraca do domu i woła do żony:
-Pakuj się, trafiłem 6 w totka
-Wyjeżdżamy na wakacje
-Nie. Pakuj się i wypier**laj

Przychodzi gej do lekarza i mówi:
-Mam HIV panie doktorze.
-Dwa kilo grochu, pół litra soku ze śliwek, cztery banany i to
wszystko powtarzac przez tydzień po dwa razy dziennie.
-A to pomoże? - pyta gej
-Nie Ale nauczy pana do czego słuzy dupa.

Sherlock Holmes śpi z Watsonem w plenerze.
Budzi się w środku nocy , budzi Watsona i pyta
-Co widzisz?
-Gwiazdy
-Co to oznacza?
-Z astrologicznego punktu widzenia, że obecnie urodzony człowiek bedzie spad znaku Koziorożca, z teologicznego punktu widzenia ogrom kosmosu każe nam się zastanowic nad nieograniczona moca Boga, z naukowego punktu widzenia...
-NIE, ku**a, namiot nam ukradli
oj dziwić to było do zatrzęsienia z 20 bóg rożnych naci je miało, w tym nawet sam 4000 p.n.e Horus urodził się 25 grudnia z dziewicy Isis-Meri Jego narodziny były w obecności gwiazdy na wschodzie, za którą szło 3 królów, wskazując nowo narodzonego zbawcę. W wieku 12 lat był nauczycielem syna marnotrawnego,
a w wieku 30 lat został ochrzczony|przez postać zwaną Anup i tak zaczął się jego stan duchowny.Horus miał 12 uczniów, z którymi podróżował, czyniąc cuda takie jak uzdrawianie czy chodzenie po wodzie. Horus był znany pod wieloma imionami: "Prawda", "Światło", "Syn Boga" "Boży Pasterz", "Baranek Boży" i wiele innych. Po tym jak został zdradzony przez Typhona, Horus został ukrzyżowany, pochowany na 3 dni, po czym...zmartwychwstał.Mówi wam to coś ?

No dobrze co do samego końca świata czy tez relingi , sprawa prosta i dużo ma racji w tym Fieniks, lecz jak bym słowa Biblii inaczej zinterpretował (bo dokładnie nikt nie wie o co chodziło ) , Aby to zrozumieć,
musimy zaznajomić się ze zjawiskiem zwanym ruchem precesyjnym Ziemi.Starożytni Egipcjanie oraz kultury przed nimi, odkryli, że co około 2150 lat, wschód słońca o poranku, w dniu przesilenia wiosennego, występuje w innym miejscu w Zodiaku.
Wynika to z powolnego ruchu nachylenia Ziemi względem własnej osi.Jest to nazwane ruchem precesyjnym, ponieważ obserwowane konstelacje przesuwają się do tyłu. inaczej niż wynika z|normalnego cyklu rocznego.Czas potrzebny na przejście|poprzez 12 znaków (konstelacji) wynosi 25.765 lat Jest to także zwane "Wielkim Wiekiem" i starożytne|społeczeństwa były bardzo tego świadome. Każdy okres 2150 lat zwali "wiekiem".Lata od 4300 r.p.n.e. do 2150 r.p.n.e. były latami Byka.Od 2150 p.n.e. do 1 n.e. były latami barana. A od 1 n.e. do 2150 n.e. są Wiekiem Ryb.Ten wiek mamy teraz. W roku 2150 wkroczymy w nowy Wiek. Wiek Wodnika. [2150 - 4300]
Biblia, ogólnie mówiąc, odzwierciedla symboliczną wędrówkę poprzez 3 wieki zapowiadając wiek czwarty.W Starym Testamencie, kiedy Mojżesz zstępuje z Górę Synaj z 10 przykazaniami, jest bardzo zły widząc ludzi oddających cześć złotemu cielcu.Rozbija kamienne tablice i rozkazuje swoim ludziom by zabili siebie nawzajem, by się oczyścić. Większość biblijnej nauki łączy ten gniew z faktem uwielbienia przez Izraelitów fałszywego boga. W rzeczywistości złoty cielec jest Bykiem "Taurus" (z astrologii), a Mojżesz reprezentuje nowy wiek - Wiek Barana.
Oto dlaczego Żydzi nawet dzisiaj|ciągle dmią w baranie rogi.Mojżesz reprezentuje nowy wiek|- Wiek Barana - i w tym wieku|każdy musi porzucić stary wiek.Inna postać święta znaczy także o tym przejściu - Mithra.Przed-chrześcijański bóg, który|zabił byka w tej samej symbolice.Teraz Jezus jest postacią przewodzącą|następnemu po Baranie wiekowi.Wiekowi Ryb, albo dwóch ryb.Symbol ryb pojawia się często w Nowym Testamencie.Jezus nakarmił 5000 ludzi|chlebem i "2 rybami".Kiedy rozpoczął swą wędrówkę po Galilei,|pomógł 2 rybakom, którzy z nim poszli.I myślę, że wszyscy widzieliśmy rybę Jezusa naklejoną na samochody.Pewnie niewiele wiedzą co to naprawdę znaczy.To pogański symbol astrologiczny|Królestwa Słońca w Wieku Ryb. Poza tym dzień narodzin Chrystusa zasadniczo stał się początkiem tego wieku. Św.Łukasz: 22:10 - gdy Jezus|został zapytany przez swoich uczniów gdzie będzie następna pascha, kiedy Jezusa już nie będzie, odparł: "Oto gdy wejdziecie do miasta, spotka się z wami człowiek, niosący dzban wody. Idźcie za nim do domu, do którego wejdzie."Ten fragment świętego pisma jest jednym z najbardziej odkrywających, wszystkie astrologiczne odniesienia. Człowiek niosący dzban z wodą to Wodnik, który zawsze jest przedstawiany|jako człowiek rozlewający wodę.Reprezentuje Wiek nastający po Wieku Ryb i kiedy Słońce (Słońce Boga) opuszcza Wiek Ryb (Jezusa), wejdzie do Domu Wodnika.Wodnik następuje po Rybach w ruchu precesyjnym.Czyli Jezus mówi, że po wiekuRyb nastąpi Wiek Wodnika.Wszyscy słyszeliśmy już o końcu świata.W oderwaniu od obrazków z Księgi Objawienia,główne źródło tej idei pochodzi z Ks.Mateusza 28:20,
gdzie Jezus mówi: "oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.".
W wersji biblii Króla Jakuba, "świat"|jest złym tłumaczeniem, jak wiele innych.
Właściwym słowem powinno być "aeon" co znaczy "wiek".
oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni,| aż do skończenia wieku."
Co jest prawdą, bo Jezus, uosobienie|Słoneczne Ryby, skończy się
gdy Słońce wejdzie w Wiek Wodnika.
Cały pomysł końca świata
jest złym rozumieniem astrologicznych alegorii.
Powiedzmy to około 1 bilonom ludzi w Na swiecie. : )

This is a multi-part message in MIME format.

------=_NextPart_000_0001_01BCED27.F3AC6400
Content-Type: text/plain;
        charset="iso-8859-2"
Content-Transfer-Encoding: quoted-printable


| Szukam literatury na temat robienia horoskopow.

Dobre ksiazki warsztatowe. tzn opisujace jak wyliczyc kosmogram:

-Vademecum Polskiego Astrologa - Rafal T. Prinke
(wydanie do uzytku wewnetrznego/Stowarzyszenie Radiestezyjne w =
Bydgoszczy
1996)
zawiera tablice domow , dlugosci i szerokosci geograficzne wielu miast
Polsce, tabele zmian czasu letni/zimowy itp.
-Zarys Astrologii urodzeniowej - Alexander Von Pronay
(Studio Astropsychologii 1993, Bialystok)
zawiera uproszczone efemerydy do 1995 roku, tablice domow itp

Ale osobiscie polecam programy komputerowe do robienia wykresow. W =
innym
przypadku musisz posiadac Efemerydy i to astrologiczne, a nie te =
uzywane
przez astronomow.=20



Watro te=BF poczyta=E6 o astronomii, fizyce, filozofii, psychologii...=20

Te dla astronomow krtotko mowiac sa zle oraz tablice
domow. A nie sa to pozycje latwo dostepne.



Bardziej jednak polecam, szczeg=F3lnie na pocz=B1tek, samodzielne =
wyliczenie
pozycji planet i dom=F3w a to znajdziesz i u Pronay`a, jak i u Rafa=B3a
Prinke. Generalnie wydawnictwo Bia=B3ostockie. Pe=B3n=B1 ofert=EA =
znajdziesz pod
adesem
http://www.discovery.com.pl/astro/
drugim r=F3wnie dobrym wydawnictwem jest RAVI :
http://www.ravi.com.pl/
wiele link=F3w znajdziesz na stronie Astrologia w Polsce.
http://mercury1.ci.uw.edu.pl/~bogdan/astrol.HTM
Jednak te wszystkie ksi=B1=BFki, programy to dopiero pocz=B1tek pewnej =
drogi, w
kt=F3r=B1 powinno si=EA wyrusza=E6 dopiero gdy cz=B3owiek ( podobnie jak =
w
topografii, powinno na pocz=B1tek si=EA wiedzie=E6 ma=B3e_co_nieco; np. =
gdzie
p=F3=B3noc ) co=B6 o sobie wie albo wydaje mu si=EA =BFe wie i tylko =
chce
popatrze=E6 na siebie inaczej. Ale g=B3upio to zabrzmia=B3o. Czy to jest =
przestroga?.=20
Gdy zaczyna=B3em powiedziano mi, =BFe mnieni si=EA zupe=B3nie =
spoj=BFenie na
=B6wiat. Bardzo si=EA zmieni=B3o. =20

Na pocz=B1tek polecam: R. T. Prinke i L. Weresa "Mandal=EA =BFycia" i L. =
Weresa
"Homo zodiakus" i kogo=B6 kto ju=BF troch=EA w tym siedzi.  =20

S=B1 takie szko=B3y w =A3odzi, Bia=B3ymstoku, Warszawie.
Powodzenia.
K.

adres gdzie mozna znalezc troche softu do robienia kosmogramow:
http://www.sabian.org/assistnt.htm

Z pozdrowieniami

Darek Adamczak



------=_NextPart_000_0001_01BCED27.F3AC6400
Content-Type: text/html;
        charset="iso-8859-2"
Content-Transfer-Encoding: quoted-printable

<!DOCTYPE HTML PUBLIC "-//W3C//DTD W3 HTML//EN"
<HTML
<HEAD

<META content=3Dtext/html;charset=3Diso-8859-2 =
http-equiv=3DContent-Type<!DOCTYPE HTML PUBLIC "-//W3C//DTD W3 =
HTML//EN"<HTML<HEAD<!DOCTYPE HTML PUBLIC "-//W3C//DTD W3 =
HTML//EN"<HTML<HEAD<!DOCTYPE HTML PUBLIC "-//W3C//DTD W3 =
HTML//EN"<HTML<HEAD
<META content=3D'"MSHTML 4.71.1008.3"' name=3DGENERATOR
</HEAD
<BODY bgColor=3D#00ffff
<P<FONT size=3D2&gt;<BR&gt;<A =

Szukam literatury na temat robienia horoskopow.<BR&gt;<BR&gt;Dobre =
ksiazki=20
warsztatowe. tzn opisujace jak wyliczyc =
kosmogram:<BR&gt;<BR&gt;-Vademecum=20
Polskiego Astrologa - Rafal T. Prinke<BR&gt;(wydanie do uzytku=20
wewnetrznego/Stowarzyszenie Radiestezyjne w=20
Bydgoszczy<BR&gt;1996)<BR&gt;zawiera tablice domow , dlugosci i =
szerokosci=20
geograficzne wielu miast<BR&gt;Polsce, tabele zmian czasu letni/zimowy=20
itp.<BR<BR<BR<BR&gt;-Zarys Astrologii urodzeniowej - Alexander Von=20
Pronay<BR&gt;(Studio Astropsychologii 1993, Bialystok)<BR&gt;zawiera=20
uproszczone efemerydy do 1995 roku, tablice domow itp<BR&gt;<BR&gt;Ale =

osobiscie polecam programy komputerowe do robienia wykresow. W=20
innym<BR&gt;przypadku musisz posiadac Efemerydy i to astrologiczne, a =
nie te=20
uzywane<BR&gt;przez astronomow.&nbsp;</FONT</P
<P<FONT size=3D2<FONT size=3D2Watro te=BF poczyta=E6 o astronomii, =
fizyce, filozofii,=20
psychologii...</FONT</FONT=20
<P<FONT size=3D2&gt;Te dla astronomow krtotko mowiac sa zle oraz=20
tablice<BR&gt;domow. A nie sa to pozycje latwo =
dostepne.<BR<BRBardziej jednak=20
polecam, szczeg&oacute;lnie na pocz=B1tek, samodzielne =
wyliczenie<BRpozycji=20
planet i dom&oacute;w a to znajdziesz i u Pronay`a, jak i u =
Rafa=B3a<BRPrinke.=20
Generalnie wydawnictwo Bia=B3ostockie. Pe=B3n=B1 ofert=EA znajdziesz =
pod<BRadesem<BR<A=20
href=3D"http://www.discovery.com.pl/astro/"http://www.discovery.com.pl/a=
stro/</A<BRdrugim=20
r&oacute;wnie dobrym wydawnictwem jest RAVI :<BR<A=20
href=3D"http://www.ravi.com.pl/"http://www.ravi.com.pl/</A<BRwiele=20
link&oacute;w znajdziesz na stronie Astrologia w Polsce.<BR<A=20
href=3D"http://mercury1.ci.uw.edu.pl/~bogdan/astrol.HTM"http://mercury1.=
ci.uw.edu.pl/~bogdan/astrol.HTM</A<BRJednak=20
te wszystkie ksi=B1=BFki, programy to dopiero pocz=B1tek pewnej drogi,=20
w<BRkt&oacute;r=B1 powinno si=EA wyrusza=E6 dopiero gdy cz=B3owiek ( =
podobnie jak=20
w<BRtopografii, powinno na pocz=B1tek si=EA wiedzie=E6 ma=B3e_co_nieco; =
np.=20
gdzie<BRp&oacute;=B3noc ) co=B6 o sobie wie albo wydaje mu si=EA =BFe =
wie i tylko=20
chce<BRpopatrze=E6 na siebie inaczej. </FONT<FONT size=3D2<FONT =
size=3D+0Ale=20
g=B3upio to zabrzmia=B3o. <FONT size=3D2Czy t</FONT</FONT</FONT<FONT =
size=3D2o jest=20
przestroga?. <BRGdy zaczyna=B3em powiedziano mi, =BFe mnieni si=EA =
zupe=B3nie spoj=BFenie=20
na<BR=B6wiat. Bardzo si=EA zmieni=B3o.</FONT&nbsp;=20
<P<FONT size=3D2<BRNa pocz=B1tek polecam: R. T. Prinke i L. Weresa =
&quot;Mandal=EA=20
=BFycia&quot; i L. Weresa<BR&quot;Homo zodiakus&quot; i kogo=B6 kto =
ju=BF troch=EA w=20
tym siedzi.&nbsp;</FONT&nbsp;=20
<P<FONT size=3D2<FONT size=3D+0S</FONT=B1 takie szko=B3y w =A3odzi, =
Bia=B3ymstoku,=20
Warszawie.<BRPowodzenia.<BRK.<BR<BR<BR&gt;<BR&gt;adres gdzie mozna =
znalezc=20
troche softu do robienia kosmogramow:<BR&gt;<A=20
href=3D"http://www.sabian.org/assistnt.htm"http://www.sabian.org/assistn=
t.htm</A<BR&gt;<BR&gt;<BR&gt;Z=20
pozdrowieniami<BR&gt;<BR&gt;Darek Adamczak<BR&gt;<A=20

&gt;<BR&gt;<BR<BR</FONT</BODY</HTML

------=_NextPart_000_0001_01BCED27.F3AC6400--

PRZEDSTAWIAM I POLECAM LITERATURĘ Z DZIEDZINY ASTROLOGII

Niewątpliwie pozycją, którą należy przeczytać na początku, jest ciągle (mimo
upływu blisko 20 lat) "Mandala życia. Astrologia - mity czy rzeczywistość"
Rafała T. Prinke i Leszka Weresa, będąca najsolidniejszym i najbardziej
rzetelnym kompendium wiedzy o astrologii, dzięki temu spełniając rolę
przewodnika po tej królewskiej wiedzy.

Rafał Prinke, Leszek Weres - "Mandala życia. Astrologia - mity i
rzeczywistość. Tom 1 i 2" , Wyd. 1 , KAW, Poznań 1982;

Tę książke mozna dostać w bibliotekach .

Nastepne :

Prinke Rafał T., Weres Leszek, Mandala życia. Astrologia - mity
irzeczywistość, Ravi, wydanie 4, Łódź, 1994.
Prinke Rafał T., Vademecum polskiego astrologa, Studio Astropsychologii,
wydanie 2, Białystok, 1994.
Leszek Weres - "Homo-Zodiacus", Wyd. 1, Cinpo International, Poznań 1991;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii", tom 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii i kosmobiologii", tom 2, Studio
Astropsychologii, Białystok 1995;

Reszta :

Stephen Arroyo - "Astrologia i psychologia" , Wyd. 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Stephen Arroyo - "Podręcznik interpretacji astrologicznej" , Wydawnictwo
Ravi;
Stephen Arroyo - "Cykle życia i związki interpersonalne" , Wyd. 1,
Wydawnictwo Ravi, Łódź 1997;
Jeanne Avery - "Astrologia i twoje zdrowie" , Wyd. 1, Wydawnictwo W.A.B.,
Warszawa 1997;
M. N. Clark - "Horoskop indywidualny" , Wyd. KADEMM, Tychy 1994;
R. C. Davison - "The Technique of Prediction. The New Complete System of
Secondary Directing" ;
"Efemerydy 1950-2010 planetoid wraz z opisem" ;
Michel Gauquelin - "Planety a osobowość człowieka" , Wydawnictwo Warsztat
Specjalny, Milanówek 1994;
Katarzyna Grela - "Życie wpisane w horoskop" , Wydawnictwo SPAR, Warszawa
1993;
Robert Hand - "Tranzyty planet" ;
Robert Hand - "Planets in Composite" , Para Research, Rockport
Massachusetts;
Małgorzata Karska - "Stawać się człowiekiem" , Warszawa 1995;
Krystyna Konaszewska-Rymarkiewicz - "Astrologia bez tajemnic" , Wydawnictwo
Edytor, Katowice 1994;
Alan Leo - "Casting the Horoscope" , Modern Astrology Office, London 1912;
Alan Leo - "The Progressed Horoscope" , Modern Astrology Office, London
1948;
Alan Leo - "Esoteric Astrology" , "Modern Astrology" Office, London 1913;
Irena Malinowska - "Astrologia i twój horoskop" , Wydawnictwo IWZZ, Warszawa
1989;
Tracy Marks - "Astrologia głębi", Wydanie 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź 1996;
Tracy Marks - "Sztuka interpretacji kosmogramu", Wydawnictwo Ravi;
Bernd A. Mertz - "Astrologia", Świat książki 1995;
Janusz Nawrocki - "Efemerydy planet 1920 - 2020" , Studio Astropsychologii,
Białystok 1994;
Janusz Nawrocki - "Astrologiczne tablice domów" , Studio Astropsychologii,
Białystok 1994;
Światosław Nowicki, Wojciech Jóźwiak - "Cykle zodiaku", Warszawa 1991;
Rafał Prinke, Leszek Weres - "Mandala życia. Astrologia - mity i
rzeczywistość. Tom 1 i 2" , Wyd. 1 , KAW, Poznań 1982;
Rafał Prinke - "Vademecum polskiego astrologa", Wyd. 2 rozszerzone, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994;
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii urodzeniowej"; Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1993 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii prognostycznej", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii porównawczej", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Aleksander von Pronay - "Interpretacja horoskopu", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1996;
Dane Rudhyar - "Domy astrologiczne", Wyd. 1, Medix Plus, Poznań 1995
Dane Rudhyar - "Planety i osobowości", skrypt Akademii Astrobiologii w
Łodzi, tłumaczenie z języka angielskiego na rosyjski, z rosyjskiego na
polski, Łódź 1994;
Dane Rudhyar - "Mandala symboli", Wydawnictwo Jupiter, Łódź;
Dane Rudhyar - "Symbole sabiańskie", Wydawnictwo Jupiter, Łódź;
L. H. Sargent - "Jak kształtować relacje międzyludzkie";
Leszek Szuman - "Astrologia", w serii "Biblioteka Różdżkarza", tom 13;
Leszek Weres - "Homo-Zodiacus", Wyd. 1, Cinpo International, Poznań 1991;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii", tom 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii i kosmobiologii", tom 2, Studio
Astropsychologii, Białystok 1995;
Włodzimierz Zylbertal - "Kosmiczne źródła jaźni. Astrologia współczesna.
Podręcznik.", Wyd. 1, Toporzeł 1992;

Pozdrawiam !!!!!!!!

Ależ tego się nie da czytać!
                                    jotem

PRZEDSTAWIAM I POLECAM LITERATURĘ Z DZIEDZINY ASTROLOGII

Niewątpliwie pozycją, którą należy przeczytać na początku, jest ciągle (mimo
upływu blisko 20 lat) "Mandala życia. Astrologia - mity czy rzeczywistość"
Rafała T. Prinke i Leszka Weresa, będąca najsolidniejszym i najbardziej
rzetelnym kompendium wiedzy o astrologii, dzięki temu spełniając rolę
przewodnika po tej królewskiej wiedzy.

Rafał Prinke, Leszek Weres - "Mandala życia. Astrologia - mity i
rzeczywistość. Tom 1 i 2" , Wyd. 1 , KAW, Poznań 1982;

Tę książke mozna dostać w bibliotekach .

Nastepne :

Prinke Rafał T., Weres Leszek, Mandala życia. Astrologia - mity
irzeczywistość, Ravi, wydanie 4, Łódź, 1994.
Prinke Rafał T., Vademecum polskiego astrologa, Studio Astropsychologii,
wydanie 2, Białystok, 1994.
Leszek Weres - "Homo-Zodiacus", Wyd. 1, Cinpo International, Poznań 1991;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii", tom 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii i kosmobiologii", tom 2, Studio
Astropsychologii, Białystok 1995;

Reszta :

Stephen Arroyo - "Astrologia i psychologia" , Wyd. 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Stephen Arroyo - "Podręcznik interpretacji astrologicznej" , Wydawnictwo
Ravi;
Stephen Arroyo - "Cykle życia i związki interpersonalne" , Wyd. 1,
Wydawnictwo Ravi, Łódź 1997;
Jeanne Avery - "Astrologia i twoje zdrowie" , Wyd. 1, Wydawnictwo W.A.B.,
Warszawa 1997;
M. N. Clark - "Horoskop indywidualny" , Wyd. KADEMM, Tychy 1994;
R. C. Davison - "The Technique of Prediction. The New Complete System of
Secondary Directing" ;
"Efemerydy 1950-2010 planetoid wraz z opisem" ;
Michel Gauquelin - "Planety a osobowość człowieka" , Wydawnictwo Warsztat
Specjalny, Milanówek 1994;
Katarzyna Grela - "Życie wpisane w horoskop" , Wydawnictwo SPAR, Warszawa
1993;
Robert Hand - "Tranzyty planet" ;
Robert Hand - "Planets in Composite" , Para Research, Rockport
Massachusetts;
Małgorzata Karska - "Stawać się człowiekiem" , Warszawa 1995;
Krystyna Konaszewska-Rymarkiewicz - "Astrologia bez tajemnic" , Wydawnictwo
Edytor, Katowice 1994;
Alan Leo - "Casting the Horoscope" , Modern Astrology Office, London 1912;
Alan Leo - "The Progressed Horoscope" , Modern Astrology Office, London
1948;
Alan Leo - "Esoteric Astrology" , "Modern Astrology" Office, London 1913;
Irena Malinowska - "Astrologia i twój horoskop" , Wydawnictwo IWZZ, Warszawa
1989;
Tracy Marks - "Astrologia głębi", Wydanie 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź 1996;
Tracy Marks - "Sztuka interpretacji kosmogramu", Wydawnictwo Ravi;
Bernd A. Mertz - "Astrologia", Świat książki 1995;
Janusz Nawrocki - "Efemerydy planet 1920 - 2020" , Studio Astropsychologii,
Białystok 1994;
Janusz Nawrocki - "Astrologiczne tablice domów" , Studio Astropsychologii,
Białystok 1994;
Światosław Nowicki, Wojciech Jóźwiak - "Cykle zodiaku", Warszawa 1991;
Rafał Prinke, Leszek Weres - "Mandala życia. Astrologia - mity i
rzeczywistość. Tom 1 i 2" , Wyd. 1 , KAW, Poznań 1982;
Rafał Prinke - "Vademecum polskiego astrologa", Wyd. 2 rozszerzone, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994;
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii urodzeniowej"; Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1993 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii prognostycznej", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Alexander von Pronay - "Zarys astrologii porównawczej", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1994 (z obszerną przedmową Leszka Weresa);
Aleksander von Pronay - "Interpretacja horoskopu", Wyd. 1, Studio
Astropsychologii, Białystok 1996;
Dane Rudhyar - "Domy astrologiczne", Wyd. 1, Medix Plus, Poznań 1995
Dane Rudhyar - "Planety i osobowości", skrypt Akademii Astrobiologii w
Łodzi, tłumaczenie z języka angielskiego na rosyjski, z rosyjskiego na
polski, Łódź 1994;
Dane Rudhyar - "Mandala symboli", Wydawnictwo Jupiter, Łódź;
Dane Rudhyar - "Symbole sabiańskie", Wydawnictwo Jupiter, Łódź;
L. H. Sargent - "Jak kształtować relacje międzyludzkie";
Leszek Szuman - "Astrologia", w serii "Biblioteka Różdżkarza", tom 13;
Leszek Weres - "Homo-Zodiacus", Wyd. 1, Cinpo International, Poznań 1991;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii", tom 1, Wydawnictwo Ravi, Łódź
1994;
Leszek Weres - "Nieznany Świat astrologii i kosmobiologii", tom 2, Studio
Astropsychologii, Białystok 1995;
Włodzimierz Zylbertal - "Kosmiczne źródła jaźni. Astrologia współczesna.
Podręcznik.", Wyd. 1, Toporzeł 1992;

Pozdrawiam !!!!!!!!



poszukaj sobie w internecie (...) filmu Zeitgeist (wbrew nazwie, to film amerykanski) - jest darmowy do sciagniecia z wielu stron, udostepniony przez tworcow, nie po to, zeby zarazbiac, ale zeby otworzyc ludziom oczy.

Mnie osobiscie zszokowal, ale dzieki temu wszystko ulozylo sie jak puzzle.



Auzzie i inni, podniecający sie tym pseudodokumentem - ten film pełen jest nieścisłości i bzdur, wierząc w niego bezkrytycznie, sami ulegacie zatem manipulacji
poniżej fragment z dyskusji o filmie, więcej na stronie http://my.opera.com/anhro...mogacy-dokument

pozdrawiam

Na życzenie uczestników tej dyskusji podjąłem się polemiki z pierwszą częścią filmu Zeitgeist, która jakoby odsłania prawdziwe korzenie chrześcijaństwa. Najłatwiej będzie mi odpisać na tekst filmu niż tworzyć swoją własną prezentacje na ten temat więc właśnie skupię się na tych właśnie treściach. Odpisuję na całość, aby uniknąć posądzeń, że wybiórczo traktuję argumentację zawartą w filmie.

Kiedy zabierałem się za pisanie tej polemiki nawet nie sądziłem, że w tym filmie znajduje się aż tyle błędów i nieścisłości. Nie jestem ekspertem w sprawach poruszanych przez film, zajmuję się tym hobbystyczne. Aby odpowiedzieć na zawarte w nich tezy musiałem zdecydowanie rozszerzyć swoją wiedzę. Starałem się dotrzeć do źródeł i do jak najbardziej wiarygodnych danych, które zawarłem w odnośnikach na końcu tekstu. Mam nadzieję, że to mi się udało. Jeśli ktoś znajdzie jakieś błędy proszę o zwrócenie uwagi, nie wykluczam, że mogą pojawić się pewne nieścisłości.
Warto zwrócić uwagę, że w tym przypadku, jako, że to autor filmu wysuwa tezę odnośnie astrologicznego pochodzenia chrześcijaństwa ciężar dowodu spoczywa na nim. Tak więc każda nieścisłość i możliwość odmiennej interpretacji świadczą na niekorzyść jego tezy. Tutaj mamy do czynienia z przypadkiem gdy autor zdaje się mówić z pozycji autorytetu: "tak było i taka jest prawda". Tak więc przyjrzyjmy się czy faktycznie przedstawione przez niego argumenty pozwalają na wyciągnięcie takich jednoznacznych i niezaprzeczalnych wniosków.
Ostatnia sprawa techniczna. Oparłem się o tłumaczenie tekstu filmu opracowane przez KFI na podstawie tłumaczenia mih77. Film jest przeznaczony do powszechnej darmowej dystrybucji włącznie z różnymi wersjami napisów do niego.

Oficjalna strona filmu wraz z różnym wersjami napisów:
http://www.zeitgeistmovie.com/

CZĘŚĆ I:
NAJWSPANIALSZA HISTORIA KIEDYKOLWIEK OPOWIEDZIANA

"Oto Słońce. Od 10 tysięcy lat p. n. e, historia obfituje w rzeźby i rysunki wyrażające dla niego szacunek i uwielbienie. I łatwo zrozumieć dlaczego; skoro każego ranka Słońce wschodzi przynosząc światło, ciepło i bezpieczeństwo, chroniąc człowieka od zimna i ataków drapieżników ukrytych w ciemności. Kultury rozumiały, że bez Słońca, zboże nie wyrośnie, a życie na ziemi nie przetrwa. Ta świadomość sprawiła, iż Słońce stało się najbardziej adorowanym obiektem wszechczasów".

Okej. Tutaj warto zauważyć, że autor przyjmuje naturalistyczne wyjaśnienie religii jako odpowiedź na pewne zdarzenia rozgrywające się w przyrodzie. Nie zamierzam z tym polemizować ponieważ uważam, że argumentacje zawartą w filmie da się obalić bez odwoływania się bezpośrednio do tego czy chrześcijaństwo jest religią Prawdy. Według mnie wystarczy się odwołać do argumentów historycznych. Tak więc prawdziwość chrześcijaństwa w sensie religii objawionej nie ma w tym wypadku najmniejszego znaczenia.

"Ludzie byli również bardzo świadomi gwiazd. Śledzenie gwiazd pozwalało rozpoznawać i przewidywać wydarzenia, które mają miejsce w dłuższych cyklach czasu, takich jak zaćmienia czy pełnie księżyca. Skatalogowali grupy gwiazd w to, co dziś nazywamy konstelacjami.
Oto Krzyż Zodiakalny, jeden z najstarszych konceptualnych obrazów w ludzkiej historii. Przedstawia Słońce i drogę jaką przebywa ono w ciągu roku przez 12 najważniejszych konstelacji. Odzwierciedla też 12 miesięcy, 4 pory roku, przesilenia i równonoce. Termin Zodiak odnosi sie do faktu nadania konstelacjom ludzkich kształtów, personifikacji: postaci i zwierząt. Inaczej mówiąc, wczesne cywilizacje nie tylko podążały za słońcem i gwiazdami ale personifikowały je, tworząc mity na podstawie ich wyglądu, ruchu i położenia względem siebie".

Zatrzymajmy się tutaj na moment i zwróćmy uwagę co sugeruje nam autor i co tak naprawdę jest głównym, przesłaniem tej części filmu.
Twierdzi on, że człowiek obserwował słońce, przyrodę, gwiazdy, następnie połączył gwiazdy w konstelacje. Później doszedł do wniosku, że gwiazdy ułożone w ten sposób coś mu przypominają tak więc personifikował je i na podstawie tego stworzył mity i bogów.
Czy jest to faktycznie kolejność właściwa? Zwróćmy uwagę, że większość mitów starożytnych cywilizacji rzeczywiście odnosi się do pewnych cyklicznych zmian w przyrodzie a także różnego rodzaju zjawisk o charakterze naturalnym. Mamy Słońce jako boga, mamy różnego rodzaju bóstwa związane z piorunami, wodą czy też erupcjami wulkanów. Pojawiają się mity wyjaśniające cykl dnia i nocy czy pór roku. Zwróćmy uwagę, że istnieją kultury o rozbudowanej mitologii, które nie wykształciły poważnej wiedzy astronomicznej. Tak więc twierdzenie jakoby astronomia stworzyła religię wydaje się błędne. W rzeczywistości zdaje się, że religia i astrologia w pewnych kulturach były ze sobą związane i wzajemnie wpływały na swój rozwój. Bardziej prawdopodobne jest, że mity i religie istniały przed rozwiniętą astronomią i długo zanim opracowano 12 znaków zodiaku. Tutaj dochodzimy do kolejnego problemu w argumentacji autora. Sugeruje on nam pewną oczywistość. 12 miesięcy, 4 pory roku i 12 znaków zodiaku. Jeśli chodzi o miesiące to nie można się z tym nie zgodzić. Ta ilość jest oczywista dla każdego kto obserwuje fazy księżyca i jest dość naturalnym sposobem oznaczania czasu pojawia się w wielu kalendarzach na całym świecie. Co z porami roku? Liczba 4 niestety nie jest już prawidłowa. Spojrzyjmy na starożytny Egipt. Tam mamy 3 pory roku po 4 miesiące każda, związane one były z cyklem wylewów Nilu [1][2].
Inną sprawą jest 12 znaków zodiaku. Warto się zastanowić skąd w ogóle wziął się zodiak. Słowo jest pochodzenia greckiego i faktycznie w obecnej formie znamy go przede wszystkim od starożytnych greków a dokładnie od Ptolemeusza [3]. Taki system znaków zodiakalnych istniał oczywiście już wcześniej lecz to właśnie dzieło tego autora utrwaliło go do dziś. Jednak należy spojrzeć dalej w przeszłość w poszukiwaniu źródeł tych 12 znaków. Tutaj zauważamy, że trzy starożytne cywilizacje korzystały z bardzo zbliżonego systemu znaków zodiaku. Jest to astronomia grecka, hinduska i babilońska. Źródło tych podobieństw tkwi w wymianie kulturowej między tymi cywilizacjami, która dodatkowo nabrała tempa w związku z podbojami Aleksandra Wielkiego [4]. Pierwotnym źródłem znaków zodiaku z których korzystamy do dziś jest jednak astronomia babilońska. Tutaj jednak pojawia się pewien problem o którym autor filmu zupełnie nie wspomina. Otóż według danych historycznych początkowo znaków zodiaku było 17 (lub 18 w zależności od interpretacji) i były związane z ruchem księżyca a nie słońca [5]. Zodiak z księżycowego na słoneczny zmieniał się stopniowo wraz z rozwojem astronomii. Liczba 12 konstelacji pojawia około 700 roku p.n.e., natomiast korespondujący z nimi podział ekliptyki na 12 części po 30° każda pojawił się dopiero koło roku 420 p.n.e. [6]. Tak więc znaki zodiaku i astronomia w takiej formie do której odnosi się autor istnieje dopiero od V wieku p.n.e.
Dlaczego więc autor o tym nie wspominał? Po prostu w żaden sposób nie pasuje mu to do jego teorii. Jego teoria wymaga istnienia 12 znaków zodiaku i podziału ekliptyki na 12 równych, 30° części aby w ogóle mieć jakikolwiek sens. Jednak wysuwając twierdzenie, że to właśnie te znaki zodiaku są źródłem mitów i religii sam strzela sobie samobója. Idąc zgodnie z tym tokiem rozumowania należałoby przyjąć, że mity i religie o których on wspomina mogły zacząć się tworzyć dopiero w okolicach V wieku p.n.e. W tym czasie wszystkie systemy religijne w obrębie morza śródziemnego już istniały i były zinstytucjonalizowane, tak więc ciężko doszukiwać się ich źródła w 12 konstelacjach zodiaku i wędrówki Słońca między nimi.
Należy tutaj także zwrócić uwagę na kalendarz żydowski, ponieważ chrześcijaństwo powstało przede wszystkim pod wpływem judaizmu. Tak więc jego źródła związane z kultem solarnym powinny występować i tutaj. Pierwotnie był on kalendarzem księżycowym, co powodowało pewne odchylenia w stosunku do cyklu roku solarnego i wymagało dodania jednego dodatkowego miesiąca co jakiś czas. W innych systemach kalendarzowych dodatkowe miesiące czy dni w roku mające na celu koordynacje z cyklem słonecznym często były związane z pewnymi obserwacjami astronomicznymi i wyliczeniami. Judaizm poradził sobie zupełnie inaczej. Jeśli faktycznie pojawiała się jakaś rozbieżność pomiędzy cyklem przyrody a kalendarzem zbierał się Sanhedryn i dodawał jeden miesiąc. Żydzi raczej nie byli narodem naukowców, dokładne ustalenie kalendarza na podstawie obserwacji astronomicznych i wyliczeń matematycznych nastąpiło dopiero w V wieku n.e. dzięki Hillelowi II [7]. Tak więc wpływ kultów solarnych związanych z astronomią na judaizm nie wydaje się być prawdopodobny. Jako ciekawostką można dodać, że najważniejsze święta żydowskie nie mają wiele wspólnego z cyklem rocznym, są jedynie pamiątką pewnych zdarzeń z historii Izraela. Warto też zauważyć, że w Biblii astrologia nie jest oceniana pochlebnie [8] [9].
Dające życie i ochronę Słońce, stało się uosobieniem niewidzialnego stwórcy albo Boga. Było znane jako "Bóg Słońce", światło świata, zbawca ludzkości. Podobnie 12 konstelacji reprezentujących trasę wędrówki Boga Słońca otrzymało nazwy, zazwyczaj związane z elementami natury jakie występują w okresach, gdy przechodzi przez nie Słońce. Na przykład - Wodnik - niosący wodę, który przynosi wiosenne deszcze. Oczywiście należy zapamiętać, że o takim właśnie zodiaku możemy mówić dopiero od V wieku p.n.e., wcześniejsze wierzenia nie mogły mieć z nim wiele wspólnego skoro wówczas jeszcze nie istniał.

"To jest "Horus". 3000 lat p. n. e. był Bogiem Słońca w Egipcie. Jest on uczłowieczeniem Słońca, a jego życie to seria alegorii związanych z ruchem Słońca po niebie. Ze hieroglifów wiemy dużo o tym słonecznym mesjaszu. Na przykład HORUS będąc słońcem, światłem, miał wroga zwanego SET będącego uosobieniem ciemności czy nocy. I mówiąc metaforycznie - każdego ranka HORUS wygrywał walkę z SETEM a kiedy nastawał wieczór, SET wygrywał walkę i wysyłał HORUSA do świata podziemi. Warto odnotować, że Ciemność i Światło, czy Dobro i Zło - to jedne z najważniejszych mitologicznych dualizmów, obecnych i wyrażanych na wielu płaszczyznach po dziś dzień".

Co ciekawe konflikt między Horusem a Setem niekoniecznie dotyczył panowania na niebie, którego bogiem początkowo był Horus, ale władzy w Egipcie. Kult Horusa był rozwinięty w Górnym Egipcie podczas gdy Dolnym Egiptem opiekował się Set. W okresie kiedy obie te krainy były zjednoczone obydwa bóstwa były ukazywane razem jako faraonowie Egiptu. Walka między nimi związana jest z podbojem Egiptu Dolnego przez Górny, wówczas w mitologii egipskiej pojawił się motyw Seta jako złego brata Horusa i ich konflikt [10]. Tak więc ten pozorny astrologiczny dualizm o którym mówi autor filmu ma w rzeczywistości zdecydowanie bardziej przyziemne źródła.

Teraz zajmijmy się podobieństwami. Najogólniej mówiąc, historia Horusa jest następująca:

"Horus narodził się z dziewicy (Isis-Marii) 25-go grudnia Jego narodzinom towarzyszyła gwiazda na wschodzie za wskazaniem której szło 3 królów by oddać cześć nowo narodzonemu zbawcy. W wieku 12 lat był nauczycielem syna marnotrawnego, a w wieku lat 30 został ochrzczony przez postać zwaną ANUP i tak zaczął się jego stan duchowny. Horus miał 12 uczniów, z którymi podróżował, czyniąc cuda takie jak uzdrawianie i chodzenie po wodzie. Horus był znany pod wieloma imionami: Prawda, Światło, Pomazaniec Boży Dobry Pasterz, Baranek Boży i wiele innych. Po tym jak został zdradzony przez TYPHONA, Horus został ukrzyżowany, pochowany na 3 dni, a potem zmartwychwstał. Te atrybuty Horusa, oryginalne czy nie, wydają się przenikać wiele światowych kultur, a dla wielu innych bogów mitologigczna struktura jest taka sama".

Przyjrzyjmy się jednak uważnie tym cechom Horusa:
1. Horus nie urodził się z dziewicy, nie ma o tym żadnej wzmianki. Jego poczęcie jest związane z kontaktem jego matki - Izydy z ciałem jego zmarłego ojca - Ozyrysa [11]. Informacja jest nieprawdziwa.
2. Faktycznie święto narodzin Horusa obchodzono 25 grudnia.
3. Jego narodzinom nie towarzyszyła gwiazda na wschodzie, taki motyw nie pojawia się w żadnej wersji mitu o Horusie. Informacja jest nieprawdziwa.
4. Horusa też nie odwiedziło trzech królów, nie ma o tym wzmianki w mitach, tak więc informacja nieprawdziwa.
5. W mitach o Horusie nie ma żadnej wzmianki o tym aby uczył jakiegokolwiek syna marnotrawnego. Informacja ta jest nieprawdziwa.
6. Nie ma żadnych informacji aby bóstwo Anup ochrzciło Horusa, tak naprawdę nie ma żadnych źródeł mówiących o tym aby Horus kiedykolwiek został ochrzczony. Ten motyw nie pojawia się w żadnym z mitów. Tak więc informacja nieprawdziwa.
7. Horus nie miał 12 uczniów z którymi podróżował. Miał ich za to czterech, byli to Hapi, Tuamutef, Mestha/Amset i Qebhsennuf [12]. Tak więc informacja jest nieprawdziwa.
8. Horus wprawdzie czynił cuda, co jest dość naturalne, skoro był bogiem, lecz nie chodził po wodzie, w żadnym z dostępnych mitów nie ma nic na ten temat. Tak więc informacja połowicznie nieprawdziwa.
9. Takie tytuły były popularne wśród bóstw tamtego (i nie tylko) regionu, także wśród tych, które nie miały związku z kultem solarnym.
10.Nie ma żadnych mitów dotyczących tego aby Horus został zdradzony przez Typhona. Informacja nieprawdziwa.
11.Horus nie został ukrzyżowany. Według Księgi Umarłych kapłana pisarza Neferhotepa został on poćwiartowany przez Izydę i wrzucony do wody [13]. Jako ciekawostkę można dodać, że papirus ten znajduje się w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. W każdym razie informacja jest nieprawdziwa.
12.Wprawdzie Horus powstał z martwych ale w żadnym micie nie ma mowy o trzech dniach. Tak naprawdę bóg-krokodyl Sebek zebrał szczątki Horusa i Ra ożywił je na nowo, dając mu we władanie miasto Nechen i dwóch synów. Ożywianie zmarłych było dość popularnym elementem mitów nie
zawsze związanym z kultem solarnym. Najbliższym przykładem jest ojciec Horusa - Ozyrys, tak więc ten element mitu nie jest w żaden sposób wyjątkowy.

"ATTIS z Frygii - urodzony 25 grudnia przez dziewicę NANA; ukrzyżowany; złożony w grobie, po 3 dniach zmartwychwstał".

I ponownie zwracamy uwagę na cechy Attisa:
1. Attis nie urodził się 25 grudnia, nie ma żadnych danych na ten temat, wszystkie święta związane z kultem Attisa były obchodzone w marcu [14]. Tak więc informacja nieprawdziwa.
2. Mit o spłodzeniu Attisa nic nie wspomina o dziewictwie Nany. Wspomina natomiast o tym, że została ona zapłodniona przez owoc drzewa migdałowego które wyrosło z przyrodzenia Agdistisa [15]. Informacja więc nieprawdziwa.
3. Attis nie został ukrzyżowany, umarł pod drzewem po walce z frygijskim królem [16]. Informacja więc jest nieprawdziwa.
4. W pierwotnej wersji kultu Attisa nie ma motywu zmartwychwstania. Pojawił się on dość późno, najwcześniej w połowie II wieku n.e., choć pierwsze dokładne wzmianki na ten temat mamy z IV wieku n.e. [17]. Tak więc informacja jest prawdziwa, lecz późne pochodzenie tego elementu kultu sprawia, że nie może on być żadnym argumentem w tej dyskusji (ponieważ dotyczy ona źródeł religii)

"KRISZNA z Indii, urodzony przez dziewicę Devaki; z gwiazdą na wschodzie zapowiadającą jego nadejście; czynił cuda; a po śmierci zmartwychwstał".

Dopisanie Kryszny do tego zestawienia jest dość dziwne skoro nie był on czczony jako bóstwo solarne ani w ogóle kojarzony ze słońcem. Według mnie został tutaj wrzucony tylko dlatego z powodu tych rzekomych
podobieństw, ponieważ nie ma żadnego innego powodu aby go tu umieszczać. Jednak przyjrzyjmy się znowu tym podobieństwom:
1. W podaniach odnośnie Kryszny nie ma wspomnienia na temat dziewictwa Devaki. Co ciekawe według nich Kryszna jest jej ósmym dzieckiem [18]. Informacja więc jest nieprawdziwa.
2. Faktycznie, czynił cuda jak każde bóstwo opisywane w mitach obojętnie czy związane ze słońcem czy burzą czy deszczem. Informacja prawdziwa ale zupełnie nic nie znacząca.
3. Kryszna w rzeczywistości nie zmartwychwstał. Faktycznie pokonał śmierć lecz osiągnął stan zwany samadhi - zjednoczył się ze wszechświatem (nie jestem ekspertem od hinduskich czy buddyjskich
przeżyć mistycznych tak więc w razie czego, jeśli jest błąd, proszę o zwrócenie uwagi) [19]. W każdym razie nie jest to w żaden sposób równoznaczne ze zmartwychwstaniem. Tym samym informacja jest nieprawdziwa.

"Grecki Dionizos, syn dziewicy; urodzony 25 grudnia; był podróżującym nauczycielem który czynił cuda np. zamieniał wodę w wino; nazywany był
"Królem Królów", "Synem Bożym", "Alfą i Omegą" itd; a po śmierci, zmartwychwstał".

Po raz kolejny trafiamy na bóstwo które nie nic wspólnego z kultem solarnym, dobrane tylko na zasadzie rzekomego podobieństwa cech. I znów warto przeanalizować te podobieństwa:
1. Istnieją dwie wersje mitu mówiące o tym jak został poczęty Dionizos. W jednej z nich jego matką jest Semele w drugiej Persefona. W obu przypadkach nie ma wzmianek na temat dziewictwa którejkolwiek z nich [20]. Informacja więc jest nieprawdziwa.
2. Święta na cześć Dionizosa nie były obchodzone konkretnie 25 grudnia, faktycznie Dionizje Małe obchodzone były na przełomie grudnia i stycznia lecz nie miały nic wspólnego z kultem solarnym.
3. Jak każde bóstwo Dionizos był sprawcą wielu cudów, lecz nie ma żadnych danych aby zamienił wodę w wino. Tak więc informacja jest nieprawdziwa.
4. Określenia te nie należały do oficjalnej tytulatury Dionizosa [21], nawet pomimo tego, że był synem Zeusa. Informacja ta więc jest nieprawdziwa.
5. Po śmierci faktycznie powrócił do życia [22], co jak już zwróciłem uwagę wcześniej nie było aż tak niezwykłe wśród bóstw starożytnego świata.

"MITHRA z Persji, syn dziewicy; urodzony 25 grudnia; miał 12 uczniów; czynił cuda; a po śmierci został pochowany na 3 dni a potem zmartwychwstał. Był też nazywany "Prawdą", "Światłem" i wiele innych.
Interesujące, że dniem świętym dla Mithry była niedziela".

Tak więc teraz Mitra:
1. Mitra nie urodził się z dziewicy. Narodził się ze skały lub według innej wersji z jaskini [23]. Tak wiec informacja nieprawdziwa.
2. Jego narodziny były święcone 25 grudnia.
3. Mitra nie miał 12 uczniów. W rzymskiej wersji kultu miał ich jedynie dwóch - byli to Cautes i Cautopates [24]. W perskiej, uważanej za wcześniejszą, miał tylko jednego towarzysza o imieniu Varuna [25]. Informacja więc jest nieprawdziwa.
4. Czynienie cudów oczywiście nie jest jakimkolwiek wyznacznikiem tego konkretnego bóstwa.
5. W mitologii związanej z mitrą nie pojawiają się żadne informacje odnośnie jego śmierci, pobytu w grobie ani zmartwychwstania. Pierwsza wzmianka na ten temat pojawia się u Tertulliana, chrześcijańskiego pisarza żyjącego na przełomie II i III wieku n.e. Problemem jest jednak to, że pochodzi ona z dość późnego okresu i na dodatek jedynie wspomina, że w mitraizmie istnieje jakaś wizja zmartwychwstania nie precyzując jak ona wygląda, z czym jest związana i nawet kogo tak
naprawdę dotyczy [26]. Nie znamy żadnego obrzędu związanego z kultem Mitry, który związany jest z ideą zmartwychwstania. Ślad jest więc zbyt późny i zbyt mało sprecyzowany aby być jakimkolwiek argumentem.
6. Tytulatura powszechna wśród wielu bóstw.
7. No cóż. Niedziela to faktycznie ciekawe skoro w Rzymie w zasadzie każdy dzień tygodnia był przyporządkowany jakiemuś bóstwu [27].

Faktem jest, że istnieje szereg zbawicieli, z różnych okresów, z całego świata, którzy pasują do tej samej charakterystyki. Biorąc pod uwagę ile elementów tej charakterystyki jest niepotwierdzonych w materiałach źródłowych ciężko mówić o tym aby ci tutaj przedstawieni do niej pasowali. Co ciekawe istnieje także wiele bóstw w tym solarnych które jakoś nie przypominają tych tutaj wymienionych. Dlaczego więc autor je omija? Czyżby one nie pasowały mu do tezy? Oczywiście, że nie pasują ponieważ wówczas mogło by wyjść na jaw, że kulty niekoniecznie muszą być związane ze starożytną wiedzą astronomiczną. Pozostaje pytanie: dlaczego takie atrybuty?
Dlaczego dziewica rodziła ich 25 grudnia; dlaczego śmierć na 3 dni, a potem zmartwychwstanie; dlaczego 12 uczniów? Tak więc podsumujmy rzeczywiste podobieństwa między wymienionymi postaciami w kontekście tych atrybutów wypisanych powyżej.

1. Narodzeni z dziewicy: żaden
2. Narodzeni 25 grudnia: Horus i Mitra
3. Śmierć na 3 dni: żaden
4. Zmartwychwstanie: Horus i Dionizos (jeśli chodzi o Attisa i Mitrę elementy te nie występowały w pierwotnej wersji kultu, tak więc nie można brać ich pod uwagę)
5. 12 uczniów: żaden

Tak więc z tych niesamowitych zbieżności i podobieństw faktycznie wyróżniające pozostało jedynie święcenie narodzin 25 grudnia.
Aby się tego dowiedzieć, zbadajmy historię najmłodszego solarnego mesjasza.

"JEZUS CHRYSTUS, był synem dziewicy Marji urodzonym 25 grudnia w Betlejem. Jego narodziny zapowiedziała gwiazda na wschodzie, za którą podążali trzej królowie/magowie by uczcić nowego zbawcę. Nauczał jako dwunastoletnie dziecko. W wieku 30 lat przyjął chrzest i tak zaczął się jego stan duchowny. Jezus miał 12 uczniów z którymi podróżował i czynił cuda - jak uzdrawianie chorych, chodzenie po wodzie, wskrzeaszanie zmarłych; był znany jako "Król Królów", "Syn Boży", "Światło świata", "Alfa i Omega", "Baranek Boży" i wiele innych.
Gdy został zdradzony przez swego ucznia Judasza, sprzedany za 30 srebrników, został ukrzyżowany złożony w grobowcu i po 3 dniach zmartwychwstał i wstąpił do nieba".

No to teraz pora przyjrzeć się atrybutom Jezusa w kontekście podobieństwa do postaci wymienionych powyżej:
1. Jezus był synem dziewicy jako jedyny z wymienionych.
2. Jezus niekoniecznie narodził się 25 grudnia, data ta jest sporna. Wielu historyków sądzi, że tak naprawdę data ta została wybrana przez Kościół aby schrystianizować święto związane z narodzinami Mitry. Niezależnie od genezy dzisiejszego Bożego Narodzenia informacje na ten temat są bardzo późne i wątpliwe jest aby obrzęd ten był elementem pierwotnego chrześcijaństwa [28]. Tak więc ciężko tu mówić o podobieństwie.
3. Jest On też jedynym którego narodziny związane były z pojawieniem się gwiazdy na wschodzie.
4. Tylko Jezus został odwiedzony przez mędrców po swoich narodzinach, przy czym Pismo Święte wcale nie wspomina aby było ich trzech [29], jest to elementem późniejszej tradycji.
5. Jezus jako jedyny nauczał w wieku 12 lat w świątyni.
6. Jako jedyny też przyjął chrzest.
7. Tylko Jezusowi towarzyszyło 12 uczniów.
8. Faktycznie Jezus także czynił cuda, lecz jako jedyny chodził po wodzie, jako jedyny z wymienionych zamienił wodę w wino. Jeśli chodzi o wskrzeszanie martwych to Jezus też wydaje się być jedyny. Oprócz niego tylko Horus brał udział we wskrzeszaniu swojego ojca - Ozyrysa, lecz w tym wypadku większy udział miała jego matka [30], tak więc pod tym względem Jezus jest oryginalny.
9. Jak już wspomniałem wcześniej tytulatura nie ma najmniejszego znaczenia ponieważ pewne określenia były powszechnie niezależnie od charakteru bóstwa.
10.Jako jedyny został zdradzony przez swojego ucznia.
11.Jezus jako jedyny został ukrzyżowany.
12.Tylko Jezus przeleżał w grobie trzy dni przed zmartwychwstaniem.
13.Podobnie jak Horus i Dionizos, Jezus zmartwychwstał. Tak więc tutaj jest podobieństwo.

Podsumowując widzimy, że jedynie w dwóch aspektach Jezus nie jest oryginalny. Pierwszy z nich - tytulatura nie pozwala na ustalenie jakiegokolwiek pokrewieństwa czy wpływu jednego kultu na drugi. Jeśli zaś chodzi o zmartwychwstanie to też nie jest ono koniecznym wyznacznikiem kultu solarnego gdyż ten motyw pojawia się w różnych kontekstach i różnych religiach. Tak więc na bazie samych podobieństw (a w zasadzie ich braku) nie da się powiedzieć aby Jezus był koniecznie bóstwem solarnym. Tak więc nie ma podstaw aby tak sądzić.

Jednak warto zwrócić uwagę na to jakie inne argumenty na rzecz tej tezy usiłuje pokazać nam autor filmu. Przede wszystkim sekwencja narodzin jest czysto astrolologiczna. Gwiazda na wschodzie to Syriusz, najjaśniejsza gwiazda na niebie, która 24 grudnia leży w jednej linii z trzema jasnymi gwiazdami z Pasa Oriona. Te 3 gwiazdy nazywane są dziś, tak jak w starożytności: TRZEJ KRÓLOWIE. Trzej Królowie i najjaśniejsza gwiazda - Syriusz wskazują miejsce wschodu słońca 25 grudnia. Oto dlaczego Trzej Królowie podążają za gwiazdą na wschodzie aby odnaleźć miejsce wschodu - narodzin słońca. Tak więc czy są jakieś zbieżności z okolicznościami narodzin Jezusa? Przypomnijmy:

1. Jezus nie został odwiedzony przez trzech królów
2. Narodziny Jezusa zwiastowała gwiazda na wschodzie
3. Jezus niekoniecznie urodził się 25 grudnia.
Tak więc podobieństwo jest jedno - gwiazda na wschodzie. Problem polega na tym, że jako takie może ono zostać uznane tylko w momencie gdy jest połączone z datą 25 grudnia (inaczej nie możemy mówić o podobieństwie do astrologii). Biorąc pod uwagę, to, że ta data Bożego Narodzenia nie była celebrowana w pierwotnym chrześcijaństwie, że jest późniejszym dodatkiem to także dyskwalifikuje gwiazdę jako podobieństwo. Tak więc te elementy związane z narodzinami Jezusa nie są powiązane z astrologią w sposób opisywany przez autora filmu.

"Dziewica Marja, jest konstelacją Panny, znaną także jako Dziewica Panna. "Virgo" (Panna) po łacinie znaczy "Dziewica". Starożytny symbol Panny to przerobione "M". Oto dlaczego Maria, i inne matki dziewice jak matka Adonisa - Myrra, albo matka Buddy - Maya zaczynają się na "M"".

Przypomnijmy, że najstarszym kultem który opisuje autor jest kult Horusa. Istniał on 2500 lat przed tym jak pojawił się zodiak w tej wersji do której odnosi się autor filmu. Dalej mówi o łacińskiej nazwie
gwiazdozbioru Panny ignorując to, że pierwotnie konstelacja ta nazywała się Bruzda a poza tym Egipcjanie, Grecy i Persowie raczej nie mówili po łacinie. Potem na przytacza imiona dziewic związanych z religiami aby wykazać, że "M" właśnie mówi o tym dziewictwie. A co z Izydą - matką Horusa, Devaką - matką Kryszny, Semele/Persefoną - matką Dionizosa, czy Naną - matką Attisa? Wcześniej autor wymieniał je jako dziewice ale teraz gdy okazuje się, że dziewictwo musi być wiązane z literką "M" (bo tego wymaga teoria "astrologiczna" pochodzenia kultów) jakoś o nich "zapomniał". Może tak samo jak zapomniał napisać, że tamte jakoś niekoniecznie były dziewicami? Co ciekawe mity nie wspominają nic na temat dziewictwa Myrry [31] podobnie jak Buddhacarita nie wspomina nam nic na temat tego aby Maya była dziewicą [32][33].

"Panna odnosiła się także do "Domu Chleba". I reprezentacją Panny jest dziewica trzymająca kłos pszenicy. Dom Chleba i symboliczny kłos pszenicy oznacza sierpień i wrzesień - czas żniw. Słowo "BETLEJEM" w istocie przetłumaczyć można jako "dom chleba". Betlejem odnosi się więc do konstelacji Panny, miejsca na niebie, nie na ziemi".

I tutaj autor tymi argumentami sam strzela sobie w stopę. Po pierwsze odwołuje się znowu do dość późnej w stosunku do pierwotnej wersji zodiaku ikonografii mówiąc o kłosie pszenicy. Po drugie Betlejem istnieje naprawdę a nie tylko "na niebie". I na sam koniec warto dodać, że gdyby pójść tym tropem, że Słoneczny Mesjasz "rodzi" się w Betlejem, czyli Domu Chleba czyli w gwiazdozbiorze Panny to wówczas data jego narodzin powinna przypadać właśnie gdzieś we wrześniu albo sierpniu, co w perspektywie całej astrologicznej teorii autora zupełnie nie trzyma się kupy.

Jest też inne ciekawe zjawisko:
"Zachodzące 25 grudnia, w dniu przesilenia zimowego. Od przesilenia letniego do zimowego, dni stają się krótsze i chłodniejsze. Z perspektywy północnej półkuli Słońce wędruje na południe, staje się mniejsze i wydaje się oddalać. Skracanie się dni, dojrzewanie zbóż, gdy zbliża się zimowe przesilenie symbolizował dla starożytnych proces śmierci. To była śmierć Słońca. Do 22 grudnia proces umierania Słońca się dopełniał. Słońce poruszając się na południe przez 6 miesięcy, osiąga najniższy punkt na niebie."

Czyżby więc 22 grudnia symbolizował śmierć Jezusa? Jezus umarł na krzyżu na wiosnę, ponieważ w tej porze roku obchodzono Paschę, która bezpośrednio sąsiaduje z datą Jego śmierci. Tak więc widzimy tutaj poważną rozbieżność między biografią Jezusa a cechami którymi według autora powinno się charakteryzować bóstwo solarne. I tu ciekawostka:

"Słońce wstrzymuje swą wędrówkę na 3 dni. Przez te 3 dni pauzy Słońce przebywa w sąsiedztwie konstelacji Południowego Krzyża (Crux). Po tym czasie, 25 grudnia, Słońce podnosi się o 1 stopień, tym razem na północ, zapowiadając dłuższe dni, ciepło i wiosnę. I dlatego się mówi: Syn (Słońce) umarł na krzyżu, był martwy 3 dni po to by zmartwychwstać, czy narodzić się ponownie.Oto dlaczego Jezus i inne Solarne bóstwa łączy koncepcja ukrzyżowania, i zmartwychwstania po 3 dniach".

I tutaj wychodzą kolejne braki w teorii autora. Faktycznie 25 grudnia był dniem związanym z kultem słońca i bóstw słonecznych. Mitra i Horus są tutaj najlepszymi przykładami. Jednak żadne z bóstw solarnych wymienionych przez autora nie zostało ukrzyżowane i nie przeleżało w grobie trzech dni przed zmartwychwstaniem (przy czym rzeczywiście zmartwychwstało tylko jedno). Na dodatek wszystkie obrzędy związane ze śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa są obchodzone na wiosnę, co było tak czynione od samego początku chrześcijaństwa i stoi w jawnej sprzeczności z "teorią astronomiczną" sugerowaną przez autora. Na dodatek zmartwychwstanie nie jest tym samym co ponowne narodziny. Jezus nie urodził się na nowo. Cała ta sekwencja astrologiczna jest mimo pozornych podobieństw niezgodna z biografią Jezusa. Na dodatek nie mają one nic wspólnego z bóstwami solarnymi, podania które ich dotyczą o takich elementach nie wspominają.

"Jest to okres zmiany kierunku poruszania się Słońca do kierunku północnej półkuli co przynosi wiosnę i zbawienie. Ale nie czczono zmartwychwstania Słońca aż do wiosennej równonocy lub Wielkanocy. A to dlatego, że z wiosenną równonocą, Słońce przezwycięża ciemność, dzień staje się dłuższy niż noc, i zaczyna się wiosenny rozkwit".

I te twierdzenia znowu są na bakier z biografią Jezusa, który zarówno umarł jak i zmartwychwstał na wiosnę. Wydarzenia te związane są ze świętem Paschy, które nie ma bezpośredniego związku z wiosenną równonocą [34].

"Chyba najbardziej oczywistym ze wszystkich astrologicznych symboli dotyczących Jezusa jest 12 apostołów. Są zwyczajnie 12 znakami Zodiaku, z Jezusem - jako Słońcem, który porusza się między nimi. Liczba 12 powtarza się ciągle w Biblii".

Po raz kolejny autor strzela sobie w nogę. Jeśli liczba 12 często pojawia się w Piśmie Świętym w różnych kontekstach to oznacza to, że 12 apostołów wcale nie musi być związanych z astrologią a jedynie nawiązaniem do Starego Testamentu. I tak jest w rzeczywistości, ponieważ liczba apostołów jest nawiązaniem do 12 pokoleń Izraela [35]. Odwołanie się do zodiaku tak więc jest dość naciągane jeśli weźmie się brak innych jednoznacznych podobieństw i generalną niechęć Żydów do astrologii. Ten tekst ma więcej wspólnego z astrologią niż z czymkolwiek innym. Do tej pory wychodzi, że bez tendencyjnego dobierania znaczeń, wpisywania niepotwierdzonych informacji i generalnego naciągania wszystkiego "pod teorię" nie ma wiele wspólnego z astrologią.

"Wracając do krzyża Zodiakalanego, ukazującego życie Słońca, Nie jest to tylko artystyczna koncepcja, czy narzędzie śledzenia ścieżki Słońca. Był to także symbol Pogański, w skrócie wyglądający tak".

To nie jest symbol Chrześcijaństwa. To pogańska adaptacja Krzyża Zodiakalnego. Znów mamy do czynienia z pewnymi przemilczeniami autora. Krzyż nie jest pierwotnym znakiem chrześcijaństwa, pojawił się jako jego symbol dopiero koło III wieku n.e. [36]. Krzyż celtycki reprezentowany w filmie jest faktycznie bardzo starym pogańskim znakiem solarnym lecz nie ma to znaczenia skoro nie występował w pierwotnym chrześcijaństwie. Oto dlaczego Jezus we wczesnych malowidłach zawsze ma głowę na tle krzyża. Przedstawiony na obrazie Jezus faktycznie ma aureolę z wrysowanym w nią znakiem krzyża. Jednak takie elementy pojawiły się w ikonografii chrześcijańskiej dopiero koło IV wieku n.e. [37], tak więc nie ma wiele wspólnego z pierwotnym chrześcijaństwem.

"Bo Jezus jest Słońcem, Synem Bożym /(ang. SUN=SON - SŁOŃCE czyta się jak SYN), Światłem Świata, Zmartwychwstałym Zbawcą. który "przyjdzie ponownie", jak to robi każdego ranka. Chwała Boga, który przeciwstawia się ciemności, jako iż "rodzi się ponownie", każdego ranka. I może być widziany jak chodzi pomiędzy chmurami "wysoko w Niebie", w koronie cierniowej albo koronie z promieni Słońca".

Tutaj natomiast autor zdaje się nam sugerować, że pierwsi chrześcijanie, wyznawcy Horusa czy Attisa mówili po angielsku. Zbieżność fonetyczna słów SUN i SON nie przenosi się na inne języki.
Ponadto autor wyraźnie wypacza główną myśl chrześcijaństwa. Jezus nie przychodzi codziennie rano, lecz Jego powrót będzie w przyszłości, będzie jednorazowy i będzie w chwale. To nie jest zdarzenie cykliczne jak insynuuje to autor.

Następnie dochodzi tendencyjny dobór cytatów mających tylko potwierdzić tezę autora. Co ciekawe do tej pory nie ma żadnego rzeczywistego dowodu na potwierdzenie tej tezy tak więc te cytaty też są niewiele warte, także przez to, że są wyrwane z kontekstu i wsadzone w inny, niebiblijny.

"Pośród wielu astronomicznych i astrologicznych metafor w Biblii, jedna z najistotniejszych dotyczy Wieków (Er). W całym tekście jest wiele odniesień do "Wieku" (Ery). Aby to zrozumieć, musimy zaznajomić się ze zjawiskiem zwanym ruchem precesyjnym Ziemi. Starożytni Egipcjanie oraz wsześniejsze kultury odkryły, że co około 2150 lat wschód słońca o poranku w dniu przesilenia wiosennego występuje w innym miejscu w Zodiaku. Wynika to z powolnej zmiany kąta nachylenia Ziemi względem własnej osi. Zwie się to ruchem precesyjnym, bo obserwowane konstelacje cofają się w stosunku do ich normalnego cyklu rocznego. Czas potrzebny na precesyjne przejście poprzez wszystkie 12 znaków wynosi 25.765 lat Jest to tak zwany "Wielki Rok", a starożytni byli go bardzo świadomi. Każdy okres 2150 lat zwali "Erą". Od 4300 p.n.e. do 2150 p.n.e. trwała Era Byka. Od 2150 p.n.e. do 1 n.e. Era Barana. I od 1 n.e. do 2150 n.e. do dziś trwająca Era Ryb. W roku 2150 wkroczymy w nową Erę. Erę Wodnika. Biblia generalnie odzwierciedla symboliczną wędrówkę poprzez 3 Ery zapowiadając czwartą.
Tak więc zobaczmy co wskazuje na to, że Biblia prowadzi nas przez trzy Ery zodiaku Wielkiego Roku. W Starym Testamencie, kiedy Mojżesz schodzi z Góry Synaj z 10 przykazaniami jest bardzo zły widząc ludzi oddających cześć Złotemu Cielcowi. Rozbija więc kamienne tablice i nakazuje swojemu ludowi wzajenie się pozabijać - by się oczyścić. Większość badaczy biblijnych łączy ten gniew z faktem uwielbienia przez Izraelitów fałszywego bożka. W rzeczywistości złoty byk jest astrologicznym Bykiem, a Mojżesz reprezentuje nową Erę - Barana. Dlatego Żydzi do dziś nadal trąbią w barani róg. Mojżesz reprezentuje nową Erę Barana, a w tej erze każdy musi porzucić poprzednią".

Problem w tej interpretacji polega na tym, że Księga Wyjścia kształtowała się najprawdopodobniej pomiędzy X a VI wiekiem p.n.e. [38], czyli przed pojawieniem się zodiaku w takiej formie w jakiej opisuje go autor. Tym samym nie może być ona prawidłowa. Ponadto odwołanie się tutaj do szofar jest bardzo naciągane, ponieważ ten instrument nie musi być koniecznie wykonany z baraniego rogu, wystarczy, że zwierze jest koszerne i nie jest ani krową ani cielcem [39].

"Inne Bóstwa także wskazują to przejście np. Mithra, przedchrześcijański Bóg, który zabił byka w tej samej symbolice".

Faktycznie w ikonografii mitraizmu istnieje motyw Mitry zabijającego byka. Według naukowców jest on rzeczywiście związany z astronomią i najprawdopodobniej przedstawia kosmos. Nie jest jednak prawdą aby jednoznacznie miało to związek z przemianą er. Jego symbolika odnosiła się raczej do cyklu rocznego [40].

"Jezus jest postacią przewodnią następnej po Baranie ery. Ery Ryb. Symbolika Ryb pojawia się bardzo często w Nowym Testamencie. Jezus nakarmił 5000 osób chlebem i dwiema rybami. Kiedy rozpoczął nauczanie w Galilei, spotkał 2 rybaków, którzy za nim poszli. I myślę, że wszyscy widzieli znak ryby Jezusa naklejany na samochody, nie wiedząc co tak naprawdę znaczy. To pogański symbol astrologiczny Solarnego Królestwa Ery Ryb".

Faktycznie pierwotnym znakiem chrześcijaństwa była ryba [41]. Jednak nie przypomina ona w żaden sposób ryb znanych nam z zodiaku [42]. Symbole te są zupełnie odmienne nie mówiąc już o tym, że jeśli chodzi o znak zodiaku to odnosi się on do dwóch ryb, które są widoczne na niebie [43], podczas gdy znakiem chrześcijańskim jest jedna ryba. Podobieństwo więc jest przypadkowe, nie ma podstaw aby mówić o
wspólnym źródle.

"Poza tym dzień narodzin Jezusa stał się początkiem tej Ery".

Tutaj natrafiamy na kolejny problem. Nie jest faktycznie pewne kiedy zaczęła sie Era Ryb. Daty są różne i niekoniecznie pokrywają się z narodzinami Jezusa. Niektórzy twierdzą, że zaczęła się ona w 100/90 roku p.n.e. inna koncepcja mówi o tym, że 498 roku n.e. [44]. Tak więc skoro nie ma zgody ciężko uznawać to za wiarygodny argument. Ponadto data narodzin Jezusa nie jest znana a i tak raczej nie pokrywa się z 1 rokiem n.e.

"Św. Łukasz: 22:10 - gdy uczniowie spytali Jezusa gdzie będzie następna pascha gdy jego już nie będzie. Odparł: "Kiedy wejdziecie do miasta, ujrzycie człowieka niosącego dzban z wodą. Idźcie za nim do Domu, do którego wejdzie". Ten fragment jest jednym z najlepiej odkrywających wszystkie astrologiczne konotacje. Człowiek niosący dzban z wodą to Wodnik. Zawsze przdstawiany jako człowiek niosący wodę. Reprezentuje Erę nastającą po Erze Ryb i kiedy Słońce (Syn Boży) opuszcza Erę Ryb (Jezus), wejdzie do Domu Wodnika. Jako że Wodnik następuje po Rybach w ruchu precesyjnym. Jezus mówi więc, że po Erze Ryb nastąpi Era Wodnika".

Tutaj jedynie mamy na siłę doszukiwanie się jakichś podobieństw. Kontekst wypowiedzi nie wskazuje na jakąkolwiek wagę tego, że człowiek akurat miał dzban wody. Sam ten element nie ma najmniejszego wpływu na przebieg wydarzeń z tego fragmentu Pisma Świętego. Gdyby faktycznie miało to jakieś wyraźne znaczenie symboliczne zwrócona zostałaby na to zdecydowanie większa uwaga. Nic takiego się nie dzieje, to że człowiek miał dzban wody nie ma najmniejszego wpływu na narrację ani wydarzenia biblijne. Ponadto wadą tej interpretacji jest to, że Jezus wyszedł z domu domniemanego Wodnika i nadal był sobą. Jego dalsze dzieje też niestety nie mają nic wspólnego z aluzjami do znaku Wodnika.

"Słyszeliśmy już o czasach ostatecznych i końcu świata. W oderwaniu od obrazków z Księgi Objawienia, główne źródło tej idei pochodzi z Ks. Mateusza 28:20, gdzie Jezus mówi: "Będę z wami nawet do końca świata". W wersji Biblii "Króla Jamesa", "świat" jest złym tłumaczeniem, wśród wielu innych. Właściwym słowem powinno być "AEON" co znaczy "ERA".
"Będę z wami nawet do końca Ery" Co jest prawdą, bo Jezus, Solarne uosobienie Ery Ryb skończy się gdy Słońce wejdzie w Erę Wodnika. Słowo, które pojawia się w tamtym miejscu to ανος [45] i posiada wiele znaczeń w tym właśnie tożsame z pojęciem "era" [46]".

Jednak tłumacząc tekst należy się odwołać do kontekstu w którym powstawał tak aby z wyrazów wieloznacznych wybrać to znaczenie, które będzie najbardziej z nim zgodne. W tym przypadku należy się odwołać do tekstów eschatologicznych Starego Testamentu. Tam jednak znajdujemy teksty mówiące faktycznie o końcu świata i początku nowego, lepszego. To nie jest jakaś zmiana astrologiczna lecz realne odmienienie świata po Sądzie Ostatecznym [47]. Jeśli interpretuje się Nowy Testament to podstawą do szukania symboli jest przede wszystkim Stary Testament. Tak więc w jego kontekście interpretacja astronomiczna jest nieprawidłowa.

"Cały pomysł końca świata jest złym rozumieniem astrologicznych alegorii. Powiedzmy to prawie stu milionom ludzi w USA którzy wierzą, że nadchodzi koniec świata".

Niestety ta sama Ewangelia według świętego Mateusza która podobno jest astrologiczną alegorią wyraźnie wskazuje na to, że Jezus przybędzie na Końcu Świata aby sądzić żywych i umarłych [48]. Tak więc nie ma mowy o złej interpretacji alegorii.

"Więcej - postać Jezusa - będącego dosłownie astrologiczną hybrydą,
jest wyraźnym plagiatem egipskiego boga Słońca - HORUSA. Dla przykładu, malowidła sprzed 3500 lat na ścianach Świątyni Luxoru w Egipcie to obrazy wprowadzające koncepcję niepokalania, narodziny i uwielbienie Horusa. Obrazy zaczynają się od TOTa zwiastującego dziewicy, że powije Horusa potem NEF - Duch Święty zapładnia dziewicę, która rodzi uwielbianego. To jest dokładna historia cudu narodzin Jezusa".

Już wcześniej zajmowaliśmy się Horusem tak więc możemy to zrobić jeszcze raz. Zwróćmy więc uwagę co tak naprawdę znajduje się na ścianach tej świątyni [49]. Bardzo ważne jest tutaj zwrócenie uwagi, że w rzeczywistości nie dotyczy one poczęcia mitycznego Horusa co Amenhotepa III, a kobieta tam przedstawiona to tak naprawdę jego matka - Mutemwiya [50]. Faraon ten ze względu na swoją funkcję był uważany za inkarnacje Horusa, lecz należy pamiętać, że w tym przypadku przedstawienie nie mówi nam o tym mitycznym bóstwie a o mitycznym pochodzeniu danego króla Egiptu.

1. Nie ma tam mowy o niepokalanym poczęciu, które co ciekawe dotyczyło Marii a nie Jezusa [51]
2. Pierwszy panel odnosi się do imienia Amenhotepa które oznaczało "Amun jest usatysfakcjonowany" [52]. Widzimy na nim jak bóg Amun zbliża się do matki Amenhotepa III podczas jej nocy poślubnej pod postacią jej męża. Następnie bierze on czynny udział w jego spłodzeniu. Dopiero po tym Thot oznajmia Mutemwiyi, że jest w ciąży. Tak więc "zwiastowanie" ma tutaj miejsce już po spłodzeniu dziecka natomiast widzimy w rzeczywistości zaprzeczenie koncepcji dziewiczego poczęcia
3. Na drugim panelu, który według autora filmu pokazuje dziewicze poczęcie natomiast widzimy raczej wejście boskiej duszy do rozwijającego się płodu. Co ciekawe jeśli ktoś uważnie przyjrzy się temu przedstawieniu zobaczy, że kobieta ma już "brzuszek" czyli dziecko jest już dość dobrze rozwinięte.
4. Następnie widzimy narodziny i adoracje Amenhotepa III, inkarnacji Horusa i faraona Egiptu.

Tak więc nadal nie ma żadnych istotnych podobieństw do opisu narodzin Jezusa. Nawet gdyby te zbieżności byłyby prawidłowe to dotyczyłyby nie Horusa ale Amenhotepa III czyli nie potwierdzałby tym samym tezy autora.

"W istocie podobieństwa pomiędzy religią Egipskąi Chrześcijaństwem są uderzające".

Do tej pory nie zostało podane żadne istotne i rzeczywiście uderzające podobieństwo.

"Plagiat ma swą kontynuację. Historię NOEGO i jego arki wzięto bezpośrednio z tradycji. Koncept wielkiej powodzi jest wszechobecny w starożytnym świecie, z ponad 200 przykładami z różnych okresów i czasów. Ale na przedchrześcijańskie źródło najlepiej wygląda epos Gilgamesz, napisany 2600 p.n.e. Historia opowiada o wielkiej powodzi zesłanej przez Boga, Arce ratującej zwierzęta, a nawet uwolnieniu i powrocie gołębia, wszystko tak samo jak w biblijnej historii, obok listy wielu innych podobieństw".

Faktycznie podobieństwa eposu o Gilgameszu i biblijnej opowieści o potopie są uderzające. Ich źródło może leżeć w tym, że według Pisma Świętego Abraham, który dał początek narodowi żydowskiemu pochodził z Mezopotamii. Stamtąd także pochodzi epos o Gilgameszu. Tak więc faktycznie możliwe jest, że nie mamy do czynienia z plagiatem co faktycznie odwołaniem się do tego samego źródła.

"A potem pojawia się splagiatowana historia Mojżesza. Kiedy Mojżesz się urodził, miał zostać włożony do kosza i puszczony na rzekę, by uniknąć dzieciobójstwa. Został uratowany przez córkę króla i wychowany na księcia".

Tak więc zobaczymy czy plagiat jest taki oczywisty. Ta historia została zaczerpnięta z mitu o SARGONIE z Akkad, około 2250 p.n.e. Sargon po narodzinach by uniknąć śmierci został włożony do kosza i spuszczony rzeką. Został uratowany i wychowany na księcia przez królewnę AKKI".

Faktycznie podobieństwa na pierwszy rzut oka są niesamowite. Jednak warto zwrócić uwagę na okoliczności które związane są z dwoma historiami.
1. Matka chciała ochronić Mojżesza przed śmiercią z rąk sług faraona. Jeśli chodzi o Sargona to nie mamy wyraźnie zaznaczonego powodu dlaczego matka włożyła go do kosza. Jednak z legendy wiemy, że najprawdopodobniej była ona wysokiego pochodzenia a dziecko było z nieprawego łoża [53]. Tak więc podobieństwo zamienia się w rzeczywistości na różnicę.
2. Mojżesz został umieszczony w koszu w sitowiu ponieważ matka chciała go chronić przed śmiercią natomiast według niektórych badaczy Sargon został wrzucony do wody i opuszczony przez matkę i jej celem nie było zapewnienie mu przetrwania [54]. Tak więc mimo pewnych zbieżności mamy tutaj dwie różne historie. W jednej matka chroni dziecko przed śmiercią w drugiej najprawdopodobniej pozbywa się problemu.

Biorąc pod uwagę różnice w tych dwóch opowieściach ciężko mówić o plagiacie a podobieństwa zdają się być przypadkowe. Istnieje wiele opowieści o porzuconych dzieciach, które są do siebie podobne ale nie implikuje to od razu konieczności plagiatu.

"Poza tym Mojżesz jest znany jako Dawca Prawa, który dał 10 Przykazań. Ale idea dawania prorokowi przez Boga prawa na górze jest także starszym motywem. Mojżesz jest tylko kolejnym prawodawcą w długiej linii sukcesji takich postaci w chronologii. W Indiach - MANU był wielkim dawcą prawa. Na Krecie - MINOS - zstąpił z Góry Dicta, gdzie ZEUS dał mu święte prawa. W Egipcie był MISES, który zniósł kamienne tablice ze spisanym prawem. MANU, MINOS, MISES, MOSES (Mojrzesz)".

Każda cywilizacja ma swojego dawcę praw i poszukuje obecności swoich bóstw na szczytach gór tak więc podobieństwa mogą występować i nie być związane z plagiatem.
1. Nie ma informacji aby Manu zstąpił z góry z prawem, jest on wprawdzie dawcą prawa, lecz w tym kontekście nie pojawia się żadna góra [55].
2. Minos otrzymał prawa od Zeusa na górze Idaeon Andron lecz w przeciwieństwie do Mojżesza musiał co 9 lat wracać tam i unowocześniać je [56]. Dekalog natomiast został nadany raz i jest niezmienny. Nie byłem w stanie, niestety zweryfikować wiadomości odnośnie Misesa. Nie znalazłem żadnych konkretów, jedynie jedną wzmiankę, że był kapłanem w Heliopolis.
Tak więc wróćmy do Mojżesza, Manu i Minosa. Biorąc pod uwagę to co napisałem wcześniej podobieństwa mogą być przypadkowe i niekoniecznie musiało dojść do plagiatu. Dodatkowo warto zauważyć, że kamienne
tablice z prawem są dość powszechne na świecie, był to w zasadzie najbardziej odporny materiał jaki znali starożytni. Tak więc nie ma tutaj jednoznacznego dowodu na bezpośredni plagiat.

"Nawet 10 przykazań,zaczerpnięto bezpośrednio z egipskiej Księgi Zmarłych. Co w Księdze Zmarłych napisano jako "Nie ukradłem" stało się "Nie kradnij," "Nie zabiłem" - "Nie zabijaj," "Nie skłamałem" - "Nie dawaj fałszywego świadectwa", itd".

Przyjrzyjmy się też temu uważnie. Faktycznie istnieje podobieństwo jednak czy one jest znaczące? Nie zabijaj, nie kradnij i nie kłam to są podstawowe zasady naszego życia społecznego obowiązujące w każdej znanej nam kulturze. One nie są żadnym dowodem na plagiat. Pozostałe podobieństwa w tych dwóch tekstach są na takim samym poziomie ogólności i powszechności [57], tak więc nie można mówić o plagiacie. Te zasady występują na całym świecie a nie tylko w Dekalogu i Księdze Umarłych.

"Faktycznie religia egipska jest podstawą całej Judeo-Chrzścijańskiej teologii. Chrzest, życie po życiu, sąd ostateczny, dziewico-rództwo, wskrzeszenie, ukrzyżowanie, arka zbawienia, obrzezanie, zbawiciele, święta komunia, wielka powódź, Wielkanoc, Boże Narodzenie, Pascha i wiele wiele innych, to cechy koncepcji egipskich ..dłuuugo wyprzedzających Chrzścijaństwo i Judaizm".

Naprawdę? Sprawdźmy to:
1. Chrzest rozumiany jako jednorazowy akt oczyszczenia i wejścia do społeczności wierzących zdaje się być charakterystyczny dla chrześcijaństwa
2. Życie po życiu jest bardzo ważnym elementem wielu religii na świecie podobnie jak wiara w sąd po śmierci. Tego typu wierzenia są powszechne więc nie ma możliwości mówienia o plagiacie.
3. Dzieworództwo zdaje się też być domeną chrześcijaństwa. Nie miałem możliwości przejrzeć wszystkich mitów starożytnego Egiptu ale w kontekście postaci przedstawionych przez autora filmu nie ma takiego elementu w wierzeniach starożytnych Egipcjan.
4. Wskrzeszenie pojawia się w wielu kulturach i mitach tak wiec nie można mówić o plagiacie.
5. Ukrzyżowanie w obrębie postaci przedstawionych przez autora jest reprezentowane wyłącznie przez Jezusa
6. Arka Przymierza - no cóż, autor nie podał żadnych argumentów odnośnie Arki tak więc nie wiem nawet do czego mam się odnosić
7. Obrzezanie jest charakterystyczne dla tamtego terenu, nie ma więc mowy o plagiacie
8. Zbawiciel też jest motywem popularnym dla wielu religii tak więc nie ma mowy o plagiacie
9. Komunia - tutaj znowu niby podobieństwo bez podania żadnych argumentów
10.Wielka powódź jest mitem w wielu kulturach a co ciekawe wcześniej autor twierdził, że biblijna opowieść o potopie jest plagiatem z Eposu o Gilgameszu, który pochodzi z Mezopotamii a nie Egiptu. W każdym razie tam uzasadniałem dlaczego niekoniecznie musimy mówić o plagiacie także w tym miejscu.
11.Wielkanoc jest świętem typowo chrześcijańskim związanym raczej z żydowską Paschą niż równonocą wiosenną.
12.Boże Narodzenie nie jest pierwotnym świętem w chrześcijaństwie, lecz nawet jeśli jest schrystianizowanym świętem pogańskim to raczej dotyczy Mitraizmu niż religii egipskich
13.Pascha - tutaj autor nie podał żadnych argumentów na ten temat.

Tak wiec w rzeczywistości nie ma prawie żadnych podobieństw, a przynajmniej takich które charakteryzowałby jedynie te dwie religie i tym samym wskazywały na plagiat.

"Św. Justyn Męczennik, jeden z pierwszych chrześcijańskich historyków napisał: "Kiedy mówimy, że Jezus, nasz nauczyciel został poczęty bez seksu, umarł ukrzyżowany zmartwychwstał i wstąpił do Nieba,nie mówimy o niczym innym niż ci, którzy oddają cześć bogu Jowiszowi. " W innym tekście, Justyn powiada: "Był zrodzony z dziewicy, zaakceptuj to jako podobieństwo z twą wiarą w Perseusza. To oczywiste, że Justyn i inni wcześni Chrzścijanie wiedzieli jak bardzo podobne do religii pogańskich było Chrzścijaństwo. Justyn miał na to radę. Im bardziej go to niepokoiło, była to wina Diabła. Diabeł mógł przewidzieć co Chrystus zrobi, mógł więc stworzyć takie podobne mity w świecie Pogan".

Co ciekawe autor tutaj nieco wypacza to co Justyn chciał nam przekazać. Jeśli przeczytamy tekst źródłowy w którym pojawia się pierwszy fragment [58] zauważymy, że to sam Justyn zwraca uwagę na jedynie pojedyncze podobieństwa miedzy poszczególnymi bóstwami. Ktoś został ukrzyżowany a ktoś inny zmartwychwstał itp. Nie jest to nic aż tak wyraźnego jakby chciał autor i są one dość powszechne nie tylko w rejonie Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu. W rzeczywistości wskazuje także na różnice pomiędzy mitami o czym autor filmu jakoś nie wspomina. Ponadto autorowi do tej pory nie udało się wykazać żadnych naprawdę istotnych podobieństw.

"Fundamentalistyczni Chrzścijanie są fascynujący. Ci ludzie wierzą, że świat ma 12.000 lat. Zapytałem jednego z nich: "OK, a co ze skamielinami dinozaurów?" Odpowiedział: "Bóg podłożył je by sprawdzić naszą wiarę". "Myślę, że Bóg podłożył mi tu Ciebie by sprawdzić moją wiarę!" /"Którędy do Arki?"

Daruje sobie komentarz dla docinków pod adresem fundamentalistów. Ja do nich zdecydowanie nie należę.

"Biblia jest tylko astro-teologiczną literacką hybrydą, jak prawie wszystkie religijne mity przed nią. Do tej pory nie pojawił się na to żaden bezpośredni i jednoznaczny dowód. Aspekt przeniesienia jednej postaci i jej atrybutów do nowej można znaleźć w samej Biblii. W Starym Testamencie jest historia Józefa. Józef był prototypem Jezusa. Narodziny
Bioenergoterapia pełni znakomitą rolę jako metoda wspomagająca!


Jak może "bioenergoterapia" pełnić jakąkolwiek rolę 'uzupełniającą" skoro nie ma ani opisanego udokumentowanego trwałego uzdrowienia ani nawet możliwości leczenia przy pomocy tych metod, a świadectwa zupełnie przeczą relacjom środowisk ezoterycznych
Samemu pismu "Nieznany Świat" trochę uwagi poświęca dr. P Kiszkowski [naukowiec który wraz z Zespołem naukowców z UAM w Poznaniu prowadził wieloletnie badania nad pokrewną dziedziną okultyzmu - tzn. nad "radiestezją"].

Z praktyki radiestezyjnej zawodowców
Wbrew temu, co utrzymują niektórzy, istnienie i oddziaływanie cieków wodnych, a także skuteczność odpromienników można stwierdzić w sposób obiektywny i zmierzyć nie tylko metodami radiestezyjnymi. Z naszej, i nie tylko, praktyki wynika, że trafność wskazań za pomocą metod radiestezyjnych wynosi około 80-90 procent. Jeżeli ktokolwiek twierdzi inaczej, polecamy do sprawdzenia test "prawdy" zaproponowany przez negującego radiestezję dr. Przemysława Kiszkowskiego. Nawiasem mówiąc, test ten, mimo że poleca go osoba głęboko wierząca, jest naszym zdaniem w ogóle nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego i tak zwanych wartości. Polega on bowiem na zbadaniu metodą radiestezyjną ... dwóch szklanek z wodą po to, by określić, w której z nich znajduje się trucizna, a w której nie, po czym zawartość tej ostatniej wspomniany badacz zaleca wypić. Autorowi eksperymentu wypada pogratulować niebanalnych pomysłów.
____[odp dr Kiszkowskiego]
Zatem zostałem wywołany do tablicy. Chociaż autorem tego testu nie jestem ja, ale mgr inż. Jarosław Olszewski, krytyk astrologii, ale całkowicie się pod nim podpisuję. Zamieszczony jest on w mej książeczce "Co warto wiedzieć o radiestezji" [5]. Zauważyłem że sama propozycja tego testu bardzo denerwuje radiestetów. Nasuwają mi się dwie uwagi:

1. Radiesteci zalecają użycie i dawkowanie lekarstw, które nieodpowiednio stosowane mogą być silnymi truciznami.
2. Stwierdzam, że radiesteci wykazują paniczny lęk przed obiektywnym sprawdzeniem swoich tzw. "zdolności". To samo zresztą dotyczy i innych gałęzi okultyzmu. Słyszałem już stwierdzenie, że nie można wątpić w radiestezję, bo wtedy ona nie działa.
_____________
W ramach prac prowadzonych w Kieleckim Studium Radiestezji i Bioenergoterapii nieustannie poszukujemy obiektywnych czynników, które mogłyby uwiarygodnić wskazania radiestezyjne. Jednym ze sposobów, które sprawdziliśmy w praktyce, jest wykorzystanie tzw. metody fitoindykacyjnej, opracowanej przez prof. Jana Jeża. Chodzi o metodę opartą na wykrywaniu podziemnej wody na podstawie obserwacji szaty roślinnej występującej na badanym terenie. Jak się okazuje, jest to metoda godna polecenia zawodowym radiestetom, którzy zajmują się wyznaczaniem ujęć wody czyli po prostu miejsc pod studnie.
__[odp dr Kiszkowskiego]
Kiedy zakomunikowałem prof. Janowi Jeżowi (Politechnika Poznańska), że przez tak poważne pismo jak "Nieznany Świat" został mianowany obrońcą i zwolennikiem radiestezji, to jego rodzina myślała, że jest to dowcip prima aprilisowy. To prawda, że obaj ponad 20 lat temu byliśmy wielkimi zwolennikami i propagatorami radiestezji, ale teraz jesteśmy sojusznikami w określaniu tej gałęzi okultyzmu jako szarlatanerii. Aby nie być gołosłownym przytoczę urywek z wystąpienia prof. Jana Jeża na konferencji "Ekologia a Budownictwo":. ...Również piszący te słowa w czasie 30-letniej praktyki geotechnicznej zweryfikował, zawsze w obecności świadków, ponad 150 ekspertyz różnych radiestetów w zakresie poszukiwania wody, oceny budowy geologicznej podłoża gruntowego, poszukiwania osób zaginionych. Niestety, większość ekspertyz było zupełnie nietrafionych, niewiele z nich tylko z grubym przybliżeniem dawało zadowalającą odpowiedź. Podobny sceptycyzm wyrażają opinie uznanych fizyków (np. Andrzej K. Wróblewski , J. G. Taylor - E. Balanovski, "Is There Any Scientific Explanation of the Paranormal?", Nature 1979, tom 279, str. 631-633 - także prof. dr hab. Henryk Szydłowski, fizyk z UAM, z zespołem)...[4].


http://www.staff.amu.edu.pl/~pkisz/krytyka.html
Tyle nauka - mogę "podrzucić" coś jeszcze ze źródeł medycznych ...

Zastanówmy się najpierw jak zdefiniować bioenergoterapię. Jest to bardzo trudne, gdyż wszelkie terminy stosowane do jej opisu, mimo pozornego podobieństwa do terminów medycznych, kompletnie nic nie znaczą. Zbitki słów powtarzane wielokrotnie przez bioenergoterapeutów kojarzą się raczej z klasycznymi objawami jednej z odmian schizofrenii.
" - Z bioenergoterapią jest jak z prądem. Nie ma go, a jest - tłumaczy M.O." ("Kulisy"), który ma doktorat z radiestezji (sic!) "W leczeniu swoich pacjentów M.O. stosuje zasadę: małe w dużym, duże z małych, małe o dużym, duże o małych. To bardzo prosta zasada kosmosu. To, co jest na górze, jest i na dole - tłumaczy. - Mała komórka decyduje o całym organizmie, organizm składa się z małych komórek. Tak w skrócie można to objaśnić". Ciekawy jestem, który to z samodzielnych pracowników nauki był promotorem pracy doktorskiej M.O. (Nie mówiąc już o recenzentach.)
"Magazyn Gazety Wyborczej" podkreśla, że mimo wielu badań, w których próbowano zweryfikować umiejętności różnego rodzaju uzdrawiaczy, do dziś nie udało się wykazać, że rzeczywiście dysponują oni jakąkolwiek nieznaną mocą lub energią, którą mogliby przekazywać "leczonym" przez siebie pacjentom. Z drugiej strony - kontynuuje autor: "przynajmniej części z nich trudno odmówić przenikliwości. Bardzo często stawiane przez nich diagnozy są zaskakująco trafne". Pytam, czy uzdrowiciel wygłaszający następujący tekst jest przenikliwy?. "...pacjenta nie muszę widzieć; widzę co jest w człowieku; widzę go mentalnie. Zadzwoniła kiedyś do mnie pacjentka spod Warki i opowiada, że dziecko jej krewnych w Chicago spać nie może. A dla mnie było zaskoczeniem, że od razu zobaczyłem ten dom, to miejsce i opisałem jej. Potem powiedziałem, że łóżeczko stoi na skrzyżowaniu żył wodnych. Wszystko się potwierdziło..." - R.B. ("Kulisy"). Prawda, jaka przenikliwość? I czy można odmówić trafności w lokalizacji żył wodnych w Chicago?

Bioenergogłupota i media
W tym miejscu chciałbym przypomnieć reporterom tygodnika "Kulisy": nie każda informacja jest społecznie obojętna. Bywają takie, które wyrządzają chorym ludziom krzywdę. Jeżeli ktoś nie potrafi rozróżnić takich informacji, powinien trzymać się z daleka od zawodu dziennikarza. Klasycznym przykładem braku rzetelności dziennikarskiej jest kolorowy folder reklamujący "efekty lecznicze" (ocierające się w większości o Nobla), które można uzyskać prostym, niekłopotliwym, bezbolesnym i pewnym sposobem. Wystarczy udać się do odpowiedniego uzdrowiciela. "Kulisy" podają nazwiska tych hochsztaplerów, ich dokładne adresy, telefony, godziny przyjęć, "sukcesy lecznicze", a nawet zdjęcia fotograficzne. Informacja bez zarzutu. I bez słowa krytycznego komentarza. A więc wiarygodna.
Podobne reklamy bio-oszustów prezentowane są niemal w każdym kolorowym tygodniku.
Jednak niewątpliwy prym w reklamowaniu bioenergogłupoty wiedzie telewizja. Np. pomysł wprowadzenia do ramówki programów na temat ESP (extra sensory perception) oraz regularne prezentowanie występów "króla oszustów" - Zbigniewa Nowaka, który na oczach widzów "energetyzuje" wodę mineralną i zamienia ją w substancję leczniczą, zasługuje na "psi-Oscara" (psi [Y] - litera alfabetu greckiego używana do oznaczania zjawisk paranormalnych). Przecież to Jezus zamieniający wodę w wino. Prawda, panowie dziennikarze? A czy komuś z Was przyszło do głowy zapytać p. Nowaka co też takiego zmienia się w "energetyzowanej" cząsteczce wody? Nie, bo odpowiedź nie nadawałaby się do relacji telewizyjnej. Obnażyłaby bowiem rekord głupoty oszusta i stanowiłaby dla każdego sądu oczywisty dowód współudziału całego zespołu redakcyjnego w przestępstwie (zbiorowy debilizm nie jest jeszcze karalny).


Tyle na łamach "Gazety Lekarskiej".
http://www.gazetalekarska...00204/n20020416

[ Dodano: Nie 13 Kwi, 2008 21:37 ]

>